Moja córka kocha róż, a co!
Zobacz oryginał wt., 12/07/2016 - 13:49Jeszcze kiedy chodziłam z ciążowym brzuchem wiedziałam, że różu w garderobie mojej córy będzie jak najmniej. To nie to, że go nie lubię, bo sama mam coś w tym odcieniu na każdym kroku. Lubię go w umiarkowanych ilościach i w wyjątkowych odcieniach, o może tak będzie lepiej. Po trzech latach życia z inną babeczką pod dachem wiem, że zupełnie nieistotne zaczyna być to, co ja myślę na temat kolorów. W naszym domu zaczął królować róż.
Moja córka kocha różowy. Momentami ona po prostu jest różowa. Cała. Od stóp do głów. Pink muszą być majtki, pink koszulka i pink konik. Nawet jeżeli je lody, to właśnie w tym kolorze. Przyszedł do nas takie etap w życiu, że uwielbienie nie maleje tylko z dnia na dzień wzrasta. A w dzisiejszych czasach przyszła moda na mało kolorowe dzieciństwo, wyłącznie jasne ubranka i drewniane zabawki i szaro bure zdjęcia. A dzieci tego nie chcą. One chcą koloru, chcą zabawek w przeróżnych barwach, nawet tych zwykłych plastikowych lalek, po których bolą oczy. Moja córka wpadając do sklepu z ubraniami nie leci do wieszaka z białymi koszulkami, leci do tych rażących, kolorowych, do różowego, zielonego i żółtego. Ona tego chce. I ja jej tego nie zabronię.
Nie lubię przesady, nie lubię tiulu od stóp do głów, ale czasem każda z nas chce być księżniczką, chociaż w serce drzemie łobuz. To jest piękne, to jest esencja dzieciństwa. Dzisiaj jest różową księżniczką w tiulu, a jutro może się okazać, że będę kupować koszulę w kratę i prowadzić za rękę małą kowbojkę. To nie kolor determinuje to, jakie dziecko jest. Może się okazać, że pod różową sukienką kryje się niezły łobuz, tak jak u nas. I to, że ta pink królowa wspaniale kopie piłkę. Najważniejsze, że jest sobą, a kolor na ubraniach i zabawkach to tylko dodatek.
Dlatego następnym razem, kiedy zobaczysz na ulicy dziewczynkę w baśniowej kreacji i różowych baletkach, nie przewracaj oczami, bo może się okazać, że drzemie w niej całkiem silna babeczka, która szybko sprowadzi Cię do parteru. Ja mam taką w domu i kocham każdy jej różowy centymetr, bo jest cudowna taka, jaka jest.
Pozwólmy dzieciom być dziećmi. Kolorowymi dziećmi.
Ostatnio miałyśmy okazję wybierać nowy rowerek firmy KIDO. Przyznam się bez bicia, chciałam, żeby wybrała błękitny, niebieski, fioletowy – tak naprawdę było mi wszystko jedno, byle nie różowy. Ale kiedy ona go zobaczyła… ten blask w oku, ta radość, okrzyki, że on MUSI BYĆ PINK.. musi! Do tego kask w tym samym kolorze… Nie mogła doczekać się kuriera, każdego dnia patrzyła przez okno z pytaniem, kiedy on wreszcie przyjedzie. A teraz jest zakochana bez pamięci w swoim nowym pink rowerku.
Parę słów od mamy, trzeźwym okiem patrzącej nie tylko na kolor ;) Rowerek jest idealny już dla dwulatka, jest bardzo leciutki, wygodny, z regulacją kierownicy i siodełka. Waży mało i ma fajne uchwyty, co dla mnie jest istotne, gdyż nie raz mam okazję wracać z nim w ręku, kiedy po długiej przejażdżce bolą nóżki i na jeden ręce niosę Liwię, a w drugiej rowerek. Codzienność mamy, prawda? :)
Ja uwielbiam go za koszyczek, w którym jeżdżą jej ukochane pieski, butelka z wodą i wszystko, co znajdzie się po drodze, a czego nie muszę taszczyć ;) Codzienność mamy #2, prawda? :)
Artykuł Moja córka kocha róż, a co! pochodzi z serwisu Kamperki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.























