Lista blogów » Domowa Kostiumologia

wiktoriańska bielizna krok po kroku - 1860

Zobacz oryginał

Chyba czas zdradzić, jakie części garderoby ukrywam pod moją suknią. Ten post będzie nieco bardziej ogarnięty, niż ten o bieliźnie Jane Eyre (nieepokowe rajstopki, zły gorset, dziwaczna halka - można by długo wymieniać). W każdym razie mam taką nadzieję.

Odtwarzając jakąś epokę należy pamiętać o haśle "zaczynamy od bielizny". Prawda jest taka, że nie zawsze mamy warunki i czas, by wiernie stosować się do tej zasady. Dlatego ja koncentruję się zazwyczaj na tym, co kluczowe dla nadawanego wierzchniemu odzieniu kształtu. Tym razem był to przede wszystkim gorset i krynolina, resztę stopniowo kompletowałam w trakcie powstawania sukni.

I tak na początku stworzyłam corset cover - tutaj zapinaną na haftki bluzeczkę, która miała wygładzić nierówności i dobrze ukryć gorset, żeby nie przebijał przez suknię. W tym przypadku corset cover pełni jednocześnie funkcję spodniej warstwy sukni, widocznej przez prześwitujący materiał. 

Potem powstała wątpliwej jakości halka. Wątpliwej, bo materiał nabyty w second-handzie okazał się za wąski, żeby okryć całą krynolinę, i zmuszona byłam wspomóc się inną, pożółkłą tkaniną. W efekcie halka prezentuje się tak brzydko, że zaniechałam nawet próby wykończenia tego ustrojstwa. Prawdopodobnie podejmę się tego ponownie w nocy przed zlotem.

Halki zazwyczaj ozdobione były rzędami falban, które jeszcze zwiększały objętość sukni. Zrezygnowałam z nich ze względu na cienki materiał, przez który falbany by prześwitywały, albo co gorsza nadawały sukni dziwaczny kształt.

I tak wyszło, że na samiuśkim końcu powstały pantalony. Przeszukałam pinterest w poszukiwaniu wykrojów - niestety z marnym skutkiem, więc musiałam poradzić sobie sama. I tak powstało o to:

DSC01492.JPGTen pasek z tyłu to kawałek wiązania ;)
A teraz po kolei, warstwa po warstwie, ubierzemy się po wiktoriańsku. Ze względów zachowania prywatności (hihi) te podstawowe części bielizny pokażę wam w formie leżącej:

-1.jpg

Zaczynamy od pończoszek i podwiązek (na zdjęciu, choć marnie widoczne, są te od Fobmroweczki - od biedy mogą służyć też za wiktoriańskie :D). Później pantalony i chemise - prawdziwa z lat 1860. najczęściej miała odsłonięte ramiona, krótkie rękawki i mniej lub bardziej zdobiony dekolt. Ja używam mojej uniwersalnej.

Na chemise zakładamy gorsecik. Teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa:

Krynolina

1.jpg

Krynolinę zakładano prosto na gorset, dlatego od czasu jej pojawienia się gorsety mocno się skróciły. Bardziej zabudowany tułów przeszkadzał i był już po prostu niepotrzebny, skoro wszystko ukrywała konstrukcja z kół.

Halka (petticoat) 

2.jpg

Moja dwukolorowa i niewykończona halka, hihi :D Podejrzewam, że co biedniejsi mogli mieć ją również uszytą z kilku kawałków materiału. Jedna halka stanowiła minimum (średnio zakładano po dwie, trzy) i jak już pisałam, najczęściej przyozdobiona była paroma rządkami falban.

Corset cover


3.jpg

Chyba mój najbardziej udany wyrób z tego całego cyrku. Podoba mi się to, jak wygładza całość i optycznie zwęża talię. Po małych poprawkach wykrój może służyć za górę sukni balowej ;)

Suknia!


4.jpg

Ostatni punkt! Tak sobie tylko od niechcenia trzymam kołnierzyk, bo suknia WCAALEE nie jest niewykończona (na dwa dni przed zlotem), a co.


Pewnie zdziwił was brak zielonej ściany - wszystko dlatego, że krynolina zajmuje pół mieszkania i raczej ciężko byłoby ją objąć na zdjęciu, nie prezentując przy tym wdzięków naszego zdemolowanego przez remont mieszkania.

Zauważyliście białe butki na jednym ze zdjęć? Kupiłam je z myślą o edwardiańskiej sukni, nad którą będę pracować już oczywiście po zlocie ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.