Lista blogów » Pink wellington

Życie jak w... SIMSACH?

Zobacz oryginał

Zastanawialiście się kiedyś, czy nie lepiej by było, gdyby życie przypominało codzienność simsów? Zero problemów (no dobra, ewentualnie pani z opieki społecznej może zabrać Ci dziecko, jeśli ono za długo płacze), jeśli nie masz pracy, otwierasz gazetę i masz kilka ofert, włączasz komputer- następnych kilka, jeśli chcesz mieć męża- wyrywasz pierwszego lepszego sąsiada, bo każdy jest przecież przystojny, a wady w simsach jakoś nie mają zbyt dużego znaczenia, chcecie mieć dziecko- kupujecie magiczne łóżko, albo po kilku dniach zadzwoni telefon, w którym pani w nieznanym Wam języku zaoferuje adopcję, chcesz się nauczyć śpiewać/ tańczyć/ robić inne dziwne rzeczy- nie ma sprawy, wystarczy, że trochę poćwiczysz, a to opanujesz, bo przecież sim jest zdolny do wszystkiego.



tumblr_mgc3dgO7PL1r7ef9xo1_1280.jpg
tumblr.com



Czy jednak rzeczywiście byłoby wtedy ok? Chyba jednak nie do końca. Bo jak to tak nie mieć wolnej woli? Nie móc samodzielnie myśleć? Nie móc samodzielnie podejmować decyzji o swoim życiu? Nie mieć okazji poznania Boga? Jaką rolę odgrywa w naszym życiu Bóg? Czy w ogóle jest potrzebny? Człowiek z natury jest istotą religijną, mimo że wiele osób pewnie zaraz mi powie, że wcale nie potrzebuje Boga. 

Na polskim własnie omawiam barok. Od antyku, przez średniowiecze i renesans wszędzie przewija się Bóg. Wycinając Mitologię jest to Bóg chrześcijański. Chociaż mitologicznych bogów w aspekcie religijności człowieka nie można pominąć. Różnie przez wieki patrzono na Boga, ale zawsze odgrywał on w życiu ludzi główną rolę. Jako stwórca, Deus artifex, Pan i Władca, albo dobrotliwy Ojciec, Staruszek z brodą- nie ważne jak, liczy się to, że wciąż się o Nim mówi. Moim zdaniem to niezbity dowód na to, że człowiek potrzebuje Boga! Kim On właściwie jest? Jak Go znaleźć? Gdzie Go znaleźć? Jak z Nim zbudować relację? To już pytanie dla Ciebie, ja wiem tylko, że Bóg jest potrzebny człowiekowi, ale decyzję o tym, że jest potrzebny w Twoim życiu musisz podjąć sam. 

Wciąż mam problem z budowaniem mojej relacji z Bogiem, z poznaniem Go, z zawierzeniem Mu się, ze zbliżeniem się do Niego, z poczuciem, że On zawsze jest ze mną i że Go potrzebuję i gówno prawda,, że sama sobie poradzę. To nie simsowski system, tutaj nie wszystko jest różowe. A uklęknięcie przed tabernakulum i wypłakanie się w 'ramię' słowami "Tato, TATO, TATOOOOOO, przytul mnie..." naprawdę pomaga...:)

tumblr_mgde6viYPz1re50glo1_1280.jpg


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.