Lista blogów » Moda i takie tam

Donna Tartt "Szczygieł" czyli książkowe podsumowanie września

Zobacz oryginał

szczygiel-b-iext43258683.jpgfoto: empik.com

Dawno nie czytałam tak... fascynującej historii!
Tym zdaniem zdradzam Wam swoją opinię już na samym wstępie ale uwierzcie, nie bez powodu książka dostała Nagrodę Pulitzera w 2014 roku.
Donna Tartt "Szczygieł".
Autorki nie znam zupełnie, pomimo, że to już trzecia z jej powieści (zamierzam jednak szybko nadrobić zaległości!).

"Szczygieł" to obraz Carela Fabritiusa, wiszący w nowojorskim Metropolitan Museum of Art. To jednocześnie ulubiony obraz matki Theodora Deckera, głównego bohatera powieści.
Historia rozpoczyna się, gdy nastoletni Theo wraz z mamą zwiedzają wystawę we wspomnianym wcześniej muzeum i oglądają tytułowy obraz. Chłopca fascynuje jednak dziewczyna, którą spostrzega na sali, pozostaje więc z tyłu, gdy budynkiem wstrząsa wybuch bomby. Chłopiec cudem uchodzi z katastrofy z życiem, potajemnie zabierając obraz ze sobą.
Odtąd będzie on mu towarzyszył zawsze, przypominając zmarłą podczas zamachu matkę. Stanie się jego amuletem, a jednocześnie przekleństwem.


W tej książce mamy wszystko - miłość, przyjaźń, galerię ciekawych postaci, wszelkie odcienie szarości, wiele niejednoznaczności.
Jest tutaj smutek, jest radość życia, jest strach i nadzieja.

Całkowicie celowo nie chcę zdradzać Wam fabuły powieści poza wspomnianym wyżej początkiem, bowiem to naprawdę cholernie dobra książką i czystą przyjemnością jest odkrywanie, co będzie dalej.
Jest bardzo obszerna, dlatego czytanie jej zajmie dłuższą chwilę, u mnie na tej wciągającej lekturze upłynął wrzesień. Ale warto, polecam bardzo mocno wszystkim tym, którzy lubią słowo pisane pięknie i mądrze.


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.