Podomka i gorset z miniówki / Housecoat & mini skirt as a corset
Zobacz oryginał śr., 24/05/2017 - 23:26
O czym by tu dziś pomilczeć ... ?
Tematy, które poruszam na blogu, przeważnie przychodzą mi do głowy podczas spacerów leśnych z Lakim. Niestety tym razem miałam pustkę w głowie, a w zasadzie zapełniał ją migrenowy ból, który próbowałam ignorować, by czerpać na maksa z cudowności chwili. Pomyślałam więc, że nic na siłę. Przyjaciele wiedzą, że nie jestem gadułą, że podczas spotkań zamiast gadania wolę działanie, a jak już nie ma takiej możliwości, to wybieram milczenie i obserwację. Gadułą stałam się tutaj, na blogu, i to mnie zadziwia, ale też napawa nadzieją, bo obrazuje i może też obiecuje możliwość zmian na różnych etapach życia ;) A teraz wróćmy do milczenia. W książce, o której ostatnio wspominałam "Szczęście - poradnik dla pesymistów" autor, Oliver Burkeman opisuje swoje spotkanie z Eckhartem Tolle, którego uznaje się za jednego z największych nauczycieli duchowych. Spotkanie przedziwne, bo wypełnione całą masą czekania, podczas którego Tolle właściwie nic nie mówił, tylko na przemian uśmiechał się i mrugał oczami. Podobno w ten sam sposób potraktował na wizji zszokowaną Oprah Winfrey, u której, jak wiadomo cenna jest każda sekunda czasu antenowego ;) W efekcie cicha obecność Tollego wydaje się w końcu topić sceptycyzm jego na początku zbitych z tropu słuchaczy, którzy zaczynają przesiąkać emanującym z niego namacalnym spokojem. Potrafię to sobie wyobrazić. Takim spokojem emanuje też moja przyjaciółka Dorota, mieszkająca w Niemczech. Z Dorotą kontaktujemy się od czasu do czasu telefonicznie, właściwie z jej inicjatywy niestety, bo taka ze mnie kontaktowo wredna zołza, co każdy potwierdzi. Bardzo kocham Dorotę, jest dla mnie bardzo ważna, i doceniam jak wspiera mnie w każdej sytuacji, także w moich wewnętrznych przemianach i związanym z nimi blogowaniem. Kiedy kończą nam się tematy w tym telefonie, często pojawia się cisza, ale ta cisza ani sobie nie wisi, ani nie jest wcale nam uciążliwa. Po chwili Dorota mówi powolutku słowa, które uwielbiam: - No nie wiem Oluś, co by Ci tu jeszcze powiedzieć ... Więc powtórzę za nią: - Nie wiem Kochani, co by Wam tu jeszcze powiedzieć ... :) Może tylko ciekawi mnie, czy lubicie i czy potraficie czasem być cicho obecni czyli towarzysko pomilczeć, czy w takich sytuacjach odnajdujecie się i czujecie swojo ?
Trochę o stylizacji
Dziś kolejna odsłona moich gorsetowatych wymysłów, chyba w wersji eleganckiej. Tym razem na moją dyżurną białą koszulę z zameczkiem założyłam jako gorset szarą dżinsową mini spódniczkę. Tą spódniczkę stosowałam już warstwowo, ale na maksi spódnicę TU. Koszulę zestawiłam z szarymi kulotami w kratkę, które też już gościły na blogu TU. Na wierzch zarzuciłam atłasowy czerwony płaszczyk. W zasadzie to nie wiem, czy to nie podomka, ale chyba materiał jest grubszy i krój trochę zbyt wymyślny ;) Pasek gdzieś tam został w domu, bo płaszczyk nie ma na niego szlufek, żeby sobie swobodnie dyndał. Dodałam moje czarno czerwone lakierowane szpilki na krzywym obcasie i czarną lakierowaną kopertówkę.
I to by było na tyle :)
Today I'm wearing everything from second-hand shops.
koszula/shirt - EXPOSE
płaszczyk-podomka/coat-dressing gown - Blue Chameleon
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.















