Produkty Sylveco cieszą się od dłuższego czasu dużym zadowoleniem, zwłaszcza w blogosferze. Również i ja postanowiłam przetestować ich produkty. Mowa tu o żelu rumiankowym do twarzy oraz kremie łagodzącym pod oczy. Niestety u mnie nie zdały one egzaminu, ale o tym w dalszej części notki.
Pierwszym produktem jest rumiankowy żel do twarzy:
OD PRODUCENTA:
Hypoalergiczny, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (2%) o aktywnym działaniu antybakteryjnym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odblokowuje pory i reguluje procesy odnowy komórek naskórka. Żel został wzbogacony olejkiem z rumianku lekarskiego, który posiada właściwości przeciwzapalne, gojące i łagodzące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, miękką, zdrową skórę.
SKŁAD:
Wodorowęglan sodu, Woda, Panthenol, Olejek rumiankowy, Kwas salicylowy, Glukozyd laurylowy, Gliceryna, Benzoesan sodu
Żel znajduje się w małej, plastikowej buteleczce z pompką. Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona dość rzadka, trochę oleista. Podczas mycia wytwarza się bardzo mała ilość piany. Zapach żelu kompletnie mi nie podszedł. W większości nie zwracam uwagi na zapach, nawet jeśli nie pachnie zbyt ładnie, jednak ten jest wyraźnie wyczuwalny i według mnie zwyczajnie śmierdzi.
Jeśli chodzi o działanie, to tu zaczynają się schody. Przez kilka dni używania byłam zadowolona. Produkt fajnie oczyszczał skórę, miałam wrażenie że jest lekko rozjaśniona, ale jest jedno ale. Im dłużej używałam ten żel, tym na mojej twarzy coraz częściej zaczęły pojawiać się drobne wypryski. Nie wiem czy była to reakcja alergiczna, czy normalny proces oczyszczania. Nie mniej jednak musiałam go odstawić, gdyż twarz wyglądała coraz gorzej.
Spotkaliście się może z taką reakcją skórną po użyciu tego żelu?
Drugim produktem, na który źle zareagowała moja skóra jest łagodzący krem pod oczy Sylveco:
OD PRODUCENTA:
Hypoalergiczny, łagodzący krem pod oczy przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły się ekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnie dobranej, bezzapachowej formule, krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej właściwy poziom nawilżenia oraz sprężystość. Usuwa objawy zmęczenia i zaczerwienienia, hamuje procesy starzenia się skóry.
Produkt również znajduje się w wygodnym pojemniczku z pompką, zapach na szczęście jest mało wyczuwalny w odróżnieniu od żelu. Krem ma dość lekką konsystencję w porównaniu z innymi produktami pod oczy, które miałam okazję używać. Zauważyłam jednak, że bardzo wolno się wchłania, dlatego bardziej radziłabym go używać na noc.
Podobnie jak w przypadku żelu, krem ten dobrze sprawdzał się przez pierwsze kilka dni. Skóra rano była miękka i nawilżona, lecz z czasem wokół oczu zaczął pojawiać się wysyp czerwonych krostek wraz z "kaszą". Na jakiś czas odstawiłam krem i wszystko wróciło do normy po kilku dniach. Za jakiś czas zrobiłam podejście drugie, lecz z takim samym skutkiem. Co gorsze, miałam wrażenie, że krem bardziej uwidocznił drobne zmarszczki wokół oczu.
Podsumowując nie wątpię, że są to dobre produkty, mają ciekawy skład. Jednak widocznie znajduje się w nich coś, co nie do końca lubi się z moją skórą. Jestem bardzo ciekawa czy Wy spotkałyście się z taką reakcją. A może w Waszym przypadku te produkty sprawdzają się bardzo dobrze? Koniecznie dajcie znać :)