suknia z późnych lat 1880. / late 1880s bustle dress
Zobacz oryginał śr., 01/06/2016 - 19:22Historię mojej nienawiści do tej sukni (a właściwie jej braku) opisywałam w poprzednim poście. Teraz pora na aspekty techniczne.
So I've already told you how much despair and hatred I've been through while sewing this thing. This time I'll talk technical stuff.
Z powstawaniem mojej nowej tiurniury było tak, że kompletnie nie mogłam się zdecydować, czego właściwie chcę (jak w życiu!). Pewna byłam tylko połączenia kolorów - kremowego i czerni - i tego, że suknia będzie z lat 1880., ale cała reszta pozostawała zagadką. Stanik symetryczny czy asymetryczny, długi czy do talii? Spódnica plisowana czy prosta? A przód? Zapięcie na guziki i klapy, czy otwarte? Fartuszek długi czy krótki? Moja wizja zmieniała się co pięć sekund, w zależności od tego, co akurat zobaczyłam na Pintereście. Do ostatniej chwili wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.
I had no idea what I was doing. Even more so, I had no idea what I WANTED to do. I ruined my sketchbook with designs and sketches of the outfit and it never was the right thing. I just couldn't figure it out. My vision changed about every five seconds, depending on what I just saw on Pinterest. Actually, the whole dress was supposed to look differently.
Pomyślałam, że dodam trochę smaku spódnicy spodniej i wykonam ją z czarnych i białych pasów, zaprasowanych w plisy. Czy to był dobry pomysł? Nie. Jeśli na zrobienie całego stroju macie jakieś trzy dni, raczej nie polecam podobnych zabiegów. Pół dnia mordowałam się z wykrawaniem pasów, drugie pół z zaprasowywaniem. Użyłam domowej roboty krochmalu i całość zabezpieczyłam szpilkami aż do wyschnięcia. Wyszło fajnie, ale te kilka pasów tak mnie wymęczyło, że poprzestałam na samym przodzie (poza tym nie miałam pojęcia, jak z takich plisów, które po prasowaniu są prostokątem materiału, zrobić spódnicę). Później panel z plisami wszyłam w resztę spódnicy (panel zaczyna się mniej więcej na wysokości kolan). Oczywiście przy pierwszym ruchu na pikniku pożegnałam się z moją misterną robotą. Jestem raczej na nie, choć wygląda to rzeczywiście dość ładnie.
I thought it might be fun to have my skirt pleated and sew it using black and white straps. Was it fun? Not really. It bored me to death and I ended up having just the front section done. Also, I couldn't figure out how do I actually make a skirt out of it. I mean, I had a rectangular pannel of pleats, now what? I've eventually sewn the whole skirt and just attached the pleated pannel to the front. Unfortunately - as I may have predicted - the pleats didn't last very long, even though I starched them carefully and kept them pinned until the picnic.
Przejdźmy do stanika. Ok, to nie zabrzmiało zbyt dobrze.
Ogólnie rzecz biorąc, bazowałam na wykroju z 1888 roku z "The Cut of Women's Clothes" Nory Waugh. Akurat miałam ochotę na podobny rodzaj stanika (z marszczoną wstawką z przodu), więc ochoczo go przerysowałam. Zwyczajowo okazało się, że talia w wykroju u mnie znajduje się mniej więcej na wysokości biustu, więc było trochę poprawiania. Zmodyfikowałam też rękawy tak, żeby nie miały bufek. Miałam problem z zapięciem - nie chciałam guzików, a wiedziałam, że haftki będą wyglądać kiepsko - a że akurat nie miałam za wiele czasu, tak się jakoś złożyło, to stanęło na moim ultimate zapięciu, czyli szpilkach. To mój kolejny błąd, bo stanik układał się koszmarnie i cały się marszczył.
Let's move on to the bodice! I used Norah Waugh's 1888 dress pattern. I wanted a similar bodice, so it worked for me. As usual there were some adjustments around the waist, I also adjusted the sleeves to make them more fitting, less puffy. I had hard time figuring out the closure though and ended up using pins (well, ok, the truth is I actually ran out of time). That resulted in a wrinkling bodice that I was trying to avoid. Meh.
Spódnica wierzchnia to kompletna porażka, zwłaszcza fartuszek. Przód uszyłam dokładnie według wykroju i skończyłam z białym worem do kostek, zwisającym smętnie z przodu mojej sukni. Próbowałam go poratować własnoręcznym upinaniem, ale wyszło bardzo średnio. 2/10.
The overskirt is a complete disaster and I'm ok admitting this. I followed the directions that were included in the pattern an the apron ended up looking like a potato bag. I tried to save it somehow, but failed. Dunno what went wrong.
Z tyłem spódnicy jest nielepiej. Zamiast marszczenia zdecydowałam się na dziwaczne plisy, tak jak w wykroju. Niestety nie mam bladego pojęcia, w jaki sposób trzymały się one na tyłku. Ja moje wykrochmaliłam i usztywniłam tekturą (!!!11), a i tak po pierwszym "usiąściu" umarły.
The back isn't very good either. I decided I'm actually going to follow the pattern and make those big pleats that are so common for late 1880s styles. But even though I starched them heavily and stuffed it with cardboard afterwards, they went flat the second I sat down and they stayed this way for the rest of the picnic. Did they use wire back then or what?
Postanowiłam jednak przestać martwić się tym, co się dzieje z moim strojem (a działo się dużo - martwe plisy, przekręcona spódnica spodnia, marszczący się stanik, szpilka, która utkwiła w jednym z rękawów, niosąc śmierć i zniszczenie każdemu kto zbliżył się do mojego łokcia) i po prostu dobrze się bawić.
In the end, there were so many things going wrong with my outfit I just decided to let it go and have fun. And it worked!
when you're trying to take a serious pic and there's always this one person that spoils everything and you go all dorky
the miserable back. keep scrolling please
when your sister can't get dem pictures right
whatever happened to the pleats at this points, it wasn't what I intended
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



