Lista blogów » Brzydki Ptak
Torebka z filcu TOREBECZKOWO – moja nowa perełka od projektantki Anety Pruchnik
Zobacz oryginał ndz., 07/02/2016 - 22:14Aneta Pruchnik z Torebeczkowo to idealny przykład współczesnego polskiego designera. Nie tylko wymyśla, ale również szyje unikalne torebki z nietuzinkowego materiału – filcu. Pozwala jej to całkowicie kontrolować proces twórczy, poczynając od projektu i kończąc na wyborze materiału i samym szyciu, a inspirująją przede wszystkim zwierzęta. Aneta przyznaje, że szyje torebki dla tych, kto lubi posiadać rzeczy niezwykłe i chce wyróżniać się w tłumie. No i oczywiście kocha zwierzaki! :) A taki opis idealnie do nas pasuje, czy nie tak? :)
Wiem, postów dawno nie było, ale zmagałam się ostatnio z nieprzewidzianym kryzysem twórczym. Jednak w żadnym wypadku nie pozostawiam swoich ambicji, by zostać ikoną stylu! Kryzysy przemijają, a styl pozostaje. A co posiada każda ikona stylu? Oczywiście sygnowaną przez siebie torebkę! W Gucci stworzyli torebkę dla Brigitte Bardot, marka Mulberry dla Alexy Chung, a sławna torebka Hérmes Birkin była zaprojektowana specjalnie dla aktorki i ikony stylu z lat 60-tych – Jane Birkin, która narzekała dizajnerom, że nie może znaleźć idealnej torebki.
I ja doskonale to rozumiem. Mam pełną szafę torebek, ale żadna z nich nie jest doskonała. Do połowy kopertówek nie wejdzie nawet telefon, jedna ma idiotyczne zapięcie, plecak nie pasuje do każdego rodzaju ubrania, a do tej, która jest najlepsza ze wszystkich, nie wchodzi laptop.
Inny problem wiąże się z tym, że rzeczywiście dobre jakościowo torebki kosztują bardzo dużo, a te, na które mogę sobie pozwolić, często robione są z tak beznadziejnych materiałów, że nie chce się ich nawet przez chwilę trzymać w rękach.
Co najbardziej irytuje mnie w torebkach to przede wszystkim brak formy. Nie znoszę worków, w których rzeczy przelewają się jak w kotle hutniczym – termos przygniata kosmetyczkę, a ważne dokumenty zawsze się gniotą.
Generalnie rzecz biorąc, idealne i dopasowane do codziennych potrzeb i stylu torebki są potrzebne każdej kobiecie, a nie jedynie sławnym aktorkom. Ja swoją odnalazłam! :) O pierwszej torebce z Torebeczkowo napisałam już 2 razy (tutaj i tu), zatem nie będę się powtarzać. Ta torebka okazała się na tyle udana, że zdecydowałam się na zakup kolejnej.
Bardzo długo przeglądałam torebki w sklepie Torebeczkowo i wstydziłam się napisać, ponieważ potrzebny mi był produkt odpowiedniej formy, ale nie takiego koloru, jaki był przedstawiony na zdjęciach. Oprócz tego, większość torebek była z kotami lub psami, a ja chciałam... ptaka! :)
Kiedy ostatecznie zdecydowałam się napisać, okazało si, że można uszyć torebkę według indywidualnego zamówienia i właśnie w taki sposób pojawiła się u mnie spersonalizowana torebeczka z filcu. A zatem, co najbardziej mi się w niej podoba:
- przyjemny szary kolor – wygląda bardzo elegancko i pasuje praktycznie do wszystkiego;
- twarda forma – torebka nie rozłazi się na podłodze, rzeczy leżą w niej na swoich miejscach, papier się nie gniecie;
- oryginalne połączenie klasycznej formy i niezwykłego materiału – filcu;
- wygodny dla mnie rozmiar – 36 na 28 cm, głębokość 8 cm. Jeżeli to konieczne, mogę zebrać do niej rzeczy na kilkudniowy wyjazd, przy czym nie wygląda ona po tym jak źle złożony śpiwór;
- dwie kieszenie – jedna zewnętrzna, z ptakiem, oraz druga wewnętrzna – idealna na małe przedmioty.
Pewnego razu pokazywałam Wam już zawartość mojej torebki (tutaj) i mogliście zauważyć, że dźwigam ze sobą całe swoje życie ;) W torebce z Torebeczkowo nosi się je o wiele wygodniej!
Wyprzedzając Wasze pytania odpowiem – nie! Filc nie rozwali się pierwszego dnia. Pierwszą torebkę noszę już ponad rok i zupełnie się nie zmieniła (klik).
Początkowo myślałam, ze zniżka 10 % na torebki z Torebeczkowo dla czytelników mojego bloga
to wspaniały pomysł (nawiasem mówiąc – weźcie to pod uwagę! :)), ale ja nawet nie mogę wyrazić tego, jak byłam dumna, kiedy torebki z ptakiem pojawiły się w stałym asortymencie sklepu! Brzydki Ptak zostawił swój ślad w historii designu torebek! :D
Kilka słów o stylizacji:
Dzwony! W końcu je kupiłam! Tak w ogóle to nie rozumiem, jak mogły one wyjść z mody, przecież leżą idealnie! Już więcej się ich nie pozbędę, choć mają jedną wadę – trzeba wybrać czy będą długie (pod obcasy), czy jednak krótkie (pod np. trampki). Ja swoje troszkę skróciłam i zadecydowałam, że pozostanę jednak przy pierwszej opcji.
Płaszcz – prezent od Mamy zakupiony w sklepie dla eleganckich dam, gdzie moja rodzicielka zazwyczaj robi zakupy. W sumie podoba mi się w nim tylko kolor :)
Chusta – pamiątka z Litwy
Sweter – prezent od siostry, która z niego już wyrosła.
Ogólnie rzecz biorąc, zebrałam same przypadkowe ciuchy :)
A za tło służy mi przepiękny Gdańsk!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



















