Lista blogów » Kamperki.com - lifestyle, moda, uroda, parenting, kulinaria

Kiedy w końcu złapał mróz

Zobacz oryginał

W ostatnim tygodniu, prawdopodobnie jak pół Polski, albo i jej większość w końcu doczekaliśmy się śniegu. Sypnęło na biało na całe dwa dni. Sama nie wiem, kto cieszył się bardziej, bo ewidentnie nie nasza córka. To znaczy nie, ona się cieszyła, dopóki nie musiała siedzieć nieruchomo w sankach, a już na pewno nie turlać się w białym puchu. Księżniczki tak mają, nic nie poradzisz.

W każdym razie, przymroziło, dość solidnie. Więc jak ta połowa Polski, tak i my ruszyliśmy biegać i hasać po polanach i zaśnieżonych drogach, żeby było miło, śmiesznie i przyjemnie. ( Nie powiem, najlepiej było w cieplej knajpce przy piciu gorącej czekolady, ale ciiii… jakiej czekolady?) I idziemy po tym parku, przed nami tatusiowie ciągną zaprzęgi z saniami, dzieci ubrane, owinięte kocami, a my za nimi. Matki polki, owinięte w szale i czapy, w rękach dodatkowe koce, gdyby komuś zimno się zrobiło, ciepła herbatka w termosach, torebki wypchane przekąskami i ciepły but. Toczymy się przez śniegi, żeby dogonić naszych sportowców, z nosa wisi zamarznięty smark i nagle nasze oczy dostrzegają ją! Kilkaset metrów dalej idzie, spódniczka faluje na wietrze, długie nogi do samej szyi, piękne i zgrabne, lala jak malowana,  a przy niej przystojny mężczyzna. Zatrzęsłyśmy się jeszcze bardziej z zimna, ale chórem dodałyśmy, że ma takie super ciepłe legginsy w naturalnym kolorze, a w dodatku TAKIE nogi, to sobie może pozwolić. Ale z każdym krokiem, kiedy byli coraz bliżej, odczuwalna przez nas temperatura była coraz to niższa, a kulminacja nastąpiła w momencie, kiedy nasze drogi się spotkały. Aż mnie zabolało. Nogi dalej były długie jak u żyrafy, a na nich cieniutkie rajstopki. Takie najcieńsze, na lato. Gdybym mogła wypisałabym receptę na urofuraginum, bo na bank po takim spacerze był by to mój numer jeden. Zaśmiałyśmy się, ale tak trochę z rozpaczą w oczach…

Dopiero po paru chwilach do mnie dotarło, że to musiała być randka. Taka jedna z pierwszych, kiedy robisz wszystko by wypaść jak najlepiej.  Wtedy to zobaczyłyśmy, my mamy ze ślubnym stażem, dla których brak rajtek pod spodniami, to był jedyny heroiczny ruch, jaki mogłyśmy wykonać w taki zimowy dzień jak tamten. Zobaczyłyśmy, jak mamy dobrze, że to wszystko już za nami i jak bardzo zmieniło się nasze życie od kiedy mamy kogoś tak na zawsze. I to wcale nie znaczy, że nie musimy się starać, bo musimy, ale jakoś tak inaczej.

Patrzyłyśmy na tych naszych panów, którzy biegali z sankami i właściwie nic nie musiałyśmy mówić. To było to.

Tak mi jest teraz dobrze.

IMG_5628-horz.jpg

IMG_5555.jpg

IMG_5532.jpg

IMG_5540-horz.jpg

IMG_5601-horz.jpg

IMG_5659.jpg

Artykuł Kiedy w końcu złapał mróz pochodzi z serwisu Kamperki.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.