Lista blogów » balaczka.blogspot.com

MAKEUP REVOLUTION | DEATH BY CHOCOLATE | NAKED CHOCOLATE | RECENZJA PALET

Zobacz oryginał

Witajcie Kochani:) Po bardzo dużym zainteresowaniu ostatnim postem kosmetycznym, wracam z kolejną recenzją. Tym razem czekoladowe palety do oczu z Makeup Revolution (o których wcześniej już obiecałam napisać parę słów). Co widać na pierwszy rzut oka są mocno inspirowane paletką z Too Faced Chocolate Bar (jej dokładny zamiennik z MUR to I Heart by Chocolate, której nie posiadam). Natomiast ich cena jest dużo niższa porównując 180zł do 40zł za sztukę na korzyść MUR. Nie wiem jak z jakością Too Faced, jednak moje czekoladki używam już od 4 miesięcy i dość sporo mogę o nich powiedzieć. Uwzględniłam kilka technicznych spraw oraz oczywiście moją opinię:)

2.jpg


Opakowanie: Paletki mają na prawdę przepiękne opakowania w kształcie rozpływających się czekolad. Jest ono plastikowe, ale jak za cenę 40 zł solidne i nic się z nim nie dzieję. W środku znajduję się spore lusterko, które przydaję się podczas podróży oraz pacynka, którą ja zawsze wyjmuję.

1.jpg


Cienie: W każdej czekoladzie znajduję się po 16 cieni. Największym plusem jest to że dwa największe cienie są najjaśniejsze, a jak wiadomo takie najszybciej się zużywają. Wykończenie to perły oraz satynowe maty (bo niestety nie są to takie typowe maty). Dlatego dodatkowo potrzebny jest jeszcze jeden beżowy mat pod łuki brwiowe, aby wykończyć makijaż. Sama konsystencja jest bardzo przyjemna, lekko kremowa. Zapach - na pewno nie czekoladowy, bardziej może przypomina kakao z mlekiem, jednak mi się on podoba:)

10.jpg


Trwałość: Pigmentacja jest bardzo dobra, zarówno jaśniejszych cieni jak i ciemniejszych. Zawsze używam na bazę Hean i potrafią trzymać się przez cały dzień lub całą imprezę bez poprawki. Jak za tak niską cenę jestem bardzo zadowolona z jakości. Nie używałam ich nigdy bez bazy, jednak samo przejechanie po nich palcem, pokazuję jak mocne są kolory.

11.jpg


Death by Chocolate: Kolorem przypomina gorzką czekoladę. Z moich dwóch wersji lubię ją nieco bardziej, dzięki swoim chłodnym szaro-fioletowym brązom (bo tak najtrafniej udaje mi się je określić). Można stworzyć nią piękne dzienne makijaże jak i wieczorowe smoke eye, ponieważ zawiera również czerń. Są tutaj odcienie beżów, złota oraz chłodnych brązów i fioletów. Zdecydowanie polecam ją jako pierwszą z peletek MURa:)

6.jpg


3.jpg


Naked Chocotale: Czyli wersja białej czekolady. Kolory są tutaj nieco ciemniejsze, oraz troszkę cieplejsze (ja preferuję chłodniejsze odcienie). Da się nią wyczarować dzienne jak i wieczorowe makijaże, pomimo że nie zawiera czerni. Moim ulubionym cieniem jest tutaj jasny perłowy różowy-beż. Najwięcej tutaj beżów, róży, złota czy fioletów. Bardzo ją lubię i warto mieć ją w swojej kosmetyczce. Dodatkowo wygląda bardzo słodko;)

7.jpg


4.jpg


Podsumowanie: Zawsze cieszę się, gdy trafię na kosmetyki tanie i bardzo dobre jakościowo jak na taką cenę. Zakup był strzałem w dziesiątkę, bo używam tych palet aktualnie bardzo często. Firma Makeup Revolution opanowała w tym roku rynek, tak samo jak kilka lat temu Sleek. Proponuję nam zamienniki  znanych i kultowych już kosmetyków z innych firm. Nie oceniam tego czy to dobrze, czy źle, ale jak wiadomo fajnie jest wypróbować produkty, na które nie koniecznie chcemy wydać 200 zł, woląc przeznaczyć tę kwotę na coś co jednak przyda nam się do codziennego użytku bardziej. Jakość nie odbiega tutaj dużo bardziej od oryginalnych produktów, dlatego jest to całkiem dobra alternatywa:) Przy okazji zawsze gdy kupię produkt bardzo dobrej jakości za bardzo małe pieniążki cieszę się podwójnie, co przy droższych zakupach nie daję już takiej satysfakcji (nie sztuką jest kupić coś bardzo drogiego i porządnego, ciężej taniego a dobrego;)

9.jpg


8.jpg

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.