Lista blogów » ViolettaZ
Dwa razy nowe
Zobacz oryginał czw., 10/12/2015 - 08:00Płaszcz i sukienka, oto bohaterowie tego wpisu. Nie stanowią kompletu ale powstawały jednocześnie. Najpierw zaczęłam szyć sukienkę wg wykroju z sierpniowej tegorocznej Burdy. Niestety utknęłam przy tej plisowanej ozdobie, bo Burda, którą uwielbiam zamiast przedstawić mi sposób na domowe plisowanie, spławia mnie pisząc "oddaj do plisowania"... ale gdzie??? Całe szczęście jestem uparciuchem i jakoś sama te plisy wykombinowałam. Nawet nieźle wyszło, jednak prace końcowe nad sukienką przerwałam gdy tylko w mojej skrzynce wylądowała grudniowa Burda, a w niej idealny wykrój płaszcza.
Chyba już przy poprzednim płaszczu pisałam, że znalazłam idealny wykrój, zaryzykowałam wtedy z porządną 80% wełną. Niestety po paru tygodniach już taki idealny mi się nie wydaje. Chyba bardziej jestem zadowolona z tego, że podołałam wyzwaniu, niż z jego wyglądu. Dlatego tym razem postąpiłam ostrożniej, zamiast wystawiać na zmarnowanie drogi materiał, nabyłam tańszy flausz poliestrowy. Mam świadomość, że przy dużej eksploatacji płaszcz będzie ładny tylko przez jeden sezon, za to za rok, już bez obaw uszyję go ponownie z porządnej tkaniny, będę mogła zaszaleć, bo już wiem że wykrój jest tego warty.
Cały jeden dzień straciłam na zastanawianie się jaki wybrać rozmiar. Poprzednie płaszcze szyłam z rozmiaru 38, ten tutaj jednak wyglądał na bardzo luuuźny. Ostatecznie wybrałam 36 i to był trafiony wybór. Płaszcz jest bardzo wygodny, sporo w nim luzu, dzięki czemu mogę ubrać pod spód grube swetrzysko :) Kolejny plus to brak stójki, taki płaski i wąski dekolt umożliwia mi bezproblemowe otulenie się szalem, co absolutnie uwielbiam zimą. Długość też jest odpowiednia, po raz pierwszy nie musiałam skracać wykroju. Kocham ten płaszcz! z góry przepraszam, dopóki nie przyjdzie wiosna, może być obecny niemal w każdym kolejnym wpisie ;)
Po uszyciu płaszcza, dumna i szczęśliwa powróciłam do sukienki. Tutaj już musiałam skrócić wykrój ale byłam w tym bardzo ostrożna, już tak się kilka razy załatwiłam, uszyłam coś zbyt krótkiego i po pewnym czasie nie chciałam/nie mogłam w tym chodzić. Tak więc zostawiłam tą sukienkę na dosyć bezpiecznym poziomie, a gdy mam ochotę ją trochę skrócić, po prostu zapinam do niej pasek, tym samym podciągając ją do góry tyle ile trzeba. Na zdjęciu może nie do końca to dobrze wygląda ale wiecie jak to jest, człowiek wysiada z samochodu i nic nie jest na swoim miejscu...
Czy jestem z tej sukienki zadowolona? Na razie mam mieszane uczucia, może muszę się z nią oswoić ale na nadchodzące święta może ją założę.
sukienka & płaszcz - ViolettaZ; pasek - Mohito; torebka - H&M;
botki - Czasnabuty
Szczegóły szycia
PŁASZCZ
* wykrój: 104 A z Burdy 12/2015
* tkaniny: flausz poliestrowy (zużyłam 2,44 mb) + wiskozowa podszewka
* dodatki krawieckie: 3 metalowe duże zatrzaski
* całość uszyta na stębnówce
* kieszenie, szlufki oraz pasek przeszyte ściegiem ozdobnym
SUKIENKA
* wykrój: 121 A z Burdy 8/2015
* tkanina: wiskoza
* dodatki krawieckie: kryty zamek, 3 ozdobne guziki na ramiona
* użyte maszyny: stębnówka + overlock do wykończenia brzegów
JAK WYKONAŁAM PLISOWANIE
Burda nie podała jak samodzielnie wykonać plisowanie ale podała szerokość zakładki, która = 3 cm. Część przeznaczoną na zakładki o szerokości 135 cm i długości 40 cm podzieliłam na odcinki o szerokości 3 cm.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
































