Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Sąsiedzi... Proszę o radę.

Zobacz oryginał

Demon.jpg
Opowiem Wam dzisiaj o moim sąsiedzie. Upierdliwy typ. Raczej z gatunku ciapowatych, podstarzałym kawalerów. Przynajmniej do wczoraj takie o nim zdanie miałam. Nieszkodliwy dziwak i maminsynek w ciągu jednej chwili przeistoczył się w chama, prostaka i damskiego boksera.

Mieszkam na ulicy domów bliźniaczych, wielkie prostokątne bryły ciągną się wzdłuż całej drogi. Z owym sąsiadem nie dzielimy ścian, niestety dzielimy płot, zwykły druciany. My widzimy ich, oni widzą nas (piszę oni, ponieważ sąsiad jak to na życiową ciapę przystało, w wieku 48 lat ciągle mieszka z rodzicami). Sąsiad, jak już wiecie, nie ma dzieci, nie ma żony. Wiedzie smutne, nieciekawe życie, przyjaciół żadnych sobie nie znalazł, kolegów również. Panu zabrakło rozrywek (nie ma się co dziwić, monotonia życia w końcu każdego może sfrustrować), więc zaczął "zabawiać się" z naszymi psami. Na początku tylko je przywoływał, biegał wzdłuż płotu, gwizdał, machał im na pożegnanie, chował się i cmokał na nie. A pies jak to pies, szczeka. Niestety i to przestało mu wystarczać. Razem z mamusią zaczęli polewać psy wodą, szczuć, próbowali rzucać w nie kamieniami, urzgnąć przez dziurę w płocie. Doprowadzili do tego, że psy gdy tylko ich zobaczą ujadają jak wściekłe.

IMG_0053.jpg


IMG_0056.jpg


Trzy dni temu jednak miarka się przebrała - sąsiad idiota zaczął odpalać petardy, żeby psy uciekały do domu. Oczywiście robił to po ciemku, ale w końcu moja siostra złapała go na gorącym uczynku, kiedy siedział w krzakach i petardę odpalił. Zawołała go, ale on spłoszony uciekł do domu. No więc mama z siostrą ruszyły żwawo do sąsiadów sytuację wyjaśnić, w końcu kwalifikuje się to jako znęcanie się nad zwierzętami, a to jest karalne. Sąsiad wyszedł, widziałam przez okno jak biegnie do nich z rozłożonymi łapskami. Niestety mój Piotruś zaczął płakać i musiałam zaniechać obserwacji.
Po ich powrocie okazało się, że ten psychopata rzucił się z pięściami na moją siostrę, szczęśliwie zdążyła się odsunąć, dodam, że stali na schodach, mógł ją popchnąć i zabić. Oczywiście jego rodzice w ogóle nie zareagowali tylko kazali iść synusiowi do domu. Według nich to nasza wina, bo psy szczekają (a przecież psy nie powinny szczekać), oni nie widzą nic złego w zachowaniu synusia, kazali nam się odgrodzić oraz powiedzieli, że nie życzą sobie, żeby mama przyjeżdżała do nas ze swoim psem.

Pytam się, skąd się biorą tacy ludzie? Jeżeli chcą niech się sami odgrodzą, mój dom, mój ogródek - moja sprawa ile psów będzie po nim biegać. Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy sąsiad przypadkiem nie jest chory umysłowo (nie to nie jest złośliwość), zaczynam się po prostu bać. Obawiam się, że po chamsku może otruć mi psy, a co gorsza jak za rok czy dwa moje dziecko bawiące się na ogródku zacznie mu przeszkadzać? Z drugiej strony jestem tak wściekła, że mnie nie było przy całej sytuacji i tylko czekam aż wyściubią swoje nosy żeby powiedzieć im co ja o tym wszystkim myślę.

Dziewczyny co byście zrobiły na moim miejscu? Bo czekać bezczynnie po prostu nie mogę.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.