Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Po czym poznać dobry lumpeks?

Zobacz oryginał

4.jpg

Dobry lumpeks w bliskim sąsiedztwie naszego domu - marzenie nie jednej kobiety. Zapewne w Waszych miastach roi się od tego typu sklepów, które razem z bankami, agencjami kredytowymi i innymi placówkami finansowymi zdecydowanie zdominowały polskie ulice. Nie zauważyłyście tej prawidłowości, że kiedy otwiera się jakiś nowy punkt handlowo-usługowy na miejsce starego najprawdopodobniej będzie to placówka bankowa lub SH? W moim mieście jest 5 lumpeksów to których zaglądam w miarę regularnie. Do tego 8 kolejnych, które mijam na swoich ścieżkach. A ile jest takich, o których istnieniu nie mam pojęcia? Czort jeden wie!

Po czym poznać dobry lumpeks?


Po długiej kolejce kobiet, reprezentantek wszystkich przedziałów wiekowych w godzinach wczesnoporannych. Pierwsza myśl - chyba jakie mięcho czy kiełbacha jest w promocji jest zazwyczaj błędna - otóż to najnowsza dostawa szmatek prosto z London City. W generowaniu takiego tłumu lumpeksom może obecnie dorównać chyba tylko Lidl, ewentualnie otwarcie jakiegoś centrum handlowego z super promocjami dla pierwszych klientów. 

7.jpg


Po gabarytach. W mojej subiektywnej opinii, im większy lump - tym lepszy wybór i większe prawdopodobieństwo wyłapania jakiejś perełeczki. Mała klitka w piwnicy (jak to bywało x lat temu) nie brzmi zbyt zachęcająco dla buszowania wśród stert ciuchów. Oczywiście nie chcę ujmować mniejszym szmateksom - mój ulubiony również nie powala metrażem, ale jak to mówią - wyjątek potwierdza regułę. Aczkolwiek jest tam ciasno, duszno i parno i jak nie masz rączek zwinnych niczym Szybki Bill, nie wyłapiesz w nim nic ciekawego.

6.jpg


Po lokalizacji. Jak wyżej. Pomieszczenie w wilgotnej piwnicy czy schowane w zakamarkach bocznych uliczek gdzie żywej duszy próżno wypatrywać a w bramach ujrzeć można pozostałości z imprezy kloszardów - gdzie oprócz ubrań, lady i przymierzalni (o ile w ogóle jest tam coś co względnie przymierzalnię przypomina) zmieści się góra 5 klientów nie przyniesie właścicielom kokosów. Z autopsji wiem też, że towar wymieniany jest tam sporadycznie o ile w ogóle. Jeśli do tego dodamy jeszcze obskurny budynek, podwórze zaniedbanej kamienicy, szyld wielkości kartki z bloku nie zmieniany od 25 lat - najprawdopodobniej nie mamy czego tam szukać. W tej chwili porządny SH może pochwalić się reklamą widoczną w promieniu 5 km, lokalem w ścisłym centrum i stroną na fejsbuniu.

1.jpg


Po systemie sprzedaży. Znów moja opinia bardzo subiektywna... Jestem wielką fanką SH z lumpami na wagę. Kiedy odzież jest wyceniona raczej tam nie wchodzę. Cena odstrasza, asortyment przeważnie też. Nie dotyczy typowych sklepów vintage - tam odstrasza tylko cena.

1.jpg


Po całkowitej wymianie towaru co tydzień. Chociaż wszystkie sh mają takie info w swoich sloganach reklamowych, rzadko się to uskutecznia. A stały klient łatwo może to zweryfikować.

2.jpg


Po jakości ubrań i metkach. Jeśli spora część asortymentu trąci bazarem, metki są powycinane bądź ewidentnie "polskie", a szukanie ubrań primarkowych czy zarowskich to jak szukanie igły w stogu siana - coś jest nie halo. A jeżeli 90 % asortymentu to garsonki, żakieciki i futra o starodawnych kroju, gdzie czujesz się jak zamknięty w szafie własnej prababki (chociaż nie wykluczam, że tam nie znalazłaby się żadna perełka vintage) prawdopodobieństwo, że wyciągniesz portfel z torebki spada do absolutnego zera.

3.jpg


A Wasze ulubione lumpy? Gdzie? Jakie? Za ile towar? Wpisują się w mój tok myślenia czy łamią stereotypy?

a.jpg


Ze zdjęciami znowu troszkę takiego dupowatego mixu. Dziecioczasopochłaniacz pozwala na niewiele, nie ma co matka na pełen etat, a pani domu bynajmniej nie perfekcyjna. Dobrze, że mam chociaż 5 minut żeby się ubrać - bo ja wiecie - nie uznaję koczowania w poplamionym dresiaku :D.

Skoro wpis był o lumpeksach to na przekór ze zdjęć jedynie torebki, czarne rurki i Converse są z drugiej ręki. Jeansowe portki outlet Vila, kopertowa koszula i biała bluzeczka z outlet H&M, frędzlowa kurtałka z TK Maxx a biżu nabyta w internetach. A i sandacze z H&M.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.