Lista blogów » LubięCzerń
Dlaczego na diecie powinieneś zrezygnować z alkoholu?
Zobacz oryginał śr., 22/04/2015 - 13:23A właściwie na diecie i przy treningach.
Rzadko pijam alkohol. Mówiąc rzadko, mam na myśli rzadko - jakieś 2-3 razu do roku. Nie żyję od piątku do piątku, wyczekując na wypad ze znajomymi do knajpy, w celu uraczenia się złotym trunkiem. Nawet jeśli wychodzę do baru, staram się pić coś bez procentów, a jeśli zdarzy mi się kupić piwo, to jedno. Nie otwieram puszeczki przed telewizorem, butelka wina wystarcza mi czasem na trzy miesiące... Jednak wszyscy wiemy, że czasem to się po prostu STANIE. Pofolgujemy. I co? Co na to nasz organizm, co z dietą, ćwiczeniami?
Rzadko pijam alkohol. Mówiąc rzadko, mam na myśli rzadko - jakieś 2-3 razu do roku. Nie żyję od piątku do piątku, wyczekując na wypad ze znajomymi do knajpy, w celu uraczenia się złotym trunkiem. Nawet jeśli wychodzę do baru, staram się pić coś bez procentów, a jeśli zdarzy mi się kupić piwo, to jedno. Nie otwieram puszeczki przed telewizorem, butelka wina wystarcza mi czasem na trzy miesiące... Jednak wszyscy wiemy, że czasem to się po prostu STANIE. Pofolgujemy. I co? Co na to nasz organizm, co z dietą, ćwiczeniami?
Alkohol jest kaloryczny
Każdy głupi to wie, a jak nie wie, to jest głupi. Butelka piwa ma 200 kalorii, kieliszek wódki - 140. Do tego kolorowe drineczki, słodka popitka i mamy zaspokojone zapotrzebowanie kaloryczne. Dwukrotnie. W ciągu czterech godzin. Nie wolno zapomnieć, że to tzw. puste kalorie, to znaczy, że oprócz tego, że dupa wam urośnie, to nic więcej nie uzyskacie, bo nie spożyjecie białka, wartościowych węgli, ani tłuszczów...
...ale tak poza oczywistymi oczywistościami, to z moich obserwacji wynika, że...
...alkohol wysysa siły życiowe.
Śmiejcie się, mówcie, ze wymyślam, dramatyzuję, ale wszyscy wiecie, że to prawda. Kiedy raz za dużo popijecie, nie jesteście w stanie wykonać najprostszych czynności, bez poczucia przemęczenia, a kiedy pijecie mało i często - jesteście przemęczeni permanentnie. Nie znam ani jednej osoby, która byłaby wysportowana, miała świetną sylwetkę i dobre zdrowie i nie stroniłaby od alkoholu. Często pytacie mnie na Fanpejdżu i na blogu, co jem, jak wygląda moja dieta, co ćwiczę i co polecam...
Otóż pozwólcie, że opowiem wam anegdotkę. W zeszłą sobotę i mnie się STAŁO. Poszłam na imprezę, wypiłam trochę. No, trochę za dużo, umówmy się. Standardowe zmęczenie towarzyszyło mi całą niedzielę i cały poniedziałek, a w poniedziałek chodzę na siłownię. Był to pierwszy raz, od kiedy trenuję, gdy myślałam tylko o jednym: niech to się już skończy! Chciałam wyrzucić sztangę przez okno, kopnąć oponę w kosmos, walnąć tym wszystkim, wyjść i nigdy nie wracać, bo nie miałam siły. Pięciokilowe hantelki ważyły dla mnie pięćdziesiąt kilo, bolała mnie głowa, kręgosłup i czułam, jakby wszystkie moje mięśnie wybrały się na urlop. Padałam. Więc na własnym (całe szczęście, JEDNORAZOWYM) błędzie uczę was: odrzućcie procenty, zjedzcie coś odżywczego i ruszcie tyłeczki. Nie zabierajcie sobie motywacji i energii na własne życzenie. To, ze jesteśmy młodzi i piękni nie oznacza, że naszym celem życiowym musi być co-weekendowe imprezowanie na "wspomagaczu".
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




