Lista blogów » Amour-15
SMAKI DZIECIŃSTWA #1
Zobacz oryginał śr., 15/04/2015 - 12:23O wprowadzeniu tej serii marzyłam od dawna. Odkładałam to na później i później, ale ile można! Tak naprawdę to niezły pretekst dla mnie żebym bezkarnie jadła te dobroci! Zapraszam Was na pierwszy post z nowej serii Smaki dzieciństwa w której będę wspominać dobroci które jadałam za czasów piaskownicy. Jako, że to pierwszy taki post, to będzie specjalny i chciałabym Wam pokazać co kojarzy mi się z dzieciństwem z asortymentu niemieckich sklepów - mam w tym kraju rodzinę i często dostawałam jakieś słodycze. Kiedy byłam ostatnio w Niemczech musiałam je sobie kupić!
Obecnie sporo tych słodyczy dostępnych jest np. w Lidlu, kiedyś to były niezłe rarytasy z zagranicy! Zaczynamy!
Jogurette czyli pyszne śmietankowo-truskawkowe mini batoniki obecnie dostępne w wyżej wspomnianym Lidlu. Pamiętam, że były jeszcze z kawałkami orzechów i tylko mleczne, ale te lubiłam najbardziej!
Wagoniki gum Maoam to coś na co czekałam najbardziej. Do tej pory lubię wracać do tych gum - nic się nie zmieniły, są tak samo pyszne. Pamiętam jeszcze takie opakowania z różnymi odmianami gum Maoam. Pycha!
Giotto Ferrero to najlepsze co może być! Jadłyście je kiedyś? A może widziałyście je gdzieś w Polsce? Chciałabym mieć stały dostęp do nich, bo uwielbiam te pyszne orzechowe kuleczki o niebo lepsze od Rafaello!
Knoppersy i Haselnuss-schnitte to pyszne wafelki z orzechami, czekoladą i mlekiem. Knoppersy lubię, ale o wiele bardziej smakują mi Haselnussy, nie ma w nich warstwy z mlekiem. Coś na ich wzór, a może i te dostępne są w Lidlu. Kiedyś potrafiłam jeść je całymi wagonami, teraz sięgam po nie rzadko, ale nadal lubię.
Kellogg's czyli płatki śniadaniowe w mini pudełeczkach - to nic, że są dostępne duże wersje w Polsce - te małe kartoniki przypominają mi dzieciństwo i tą radość z możliwości wyboru co rano (bo płatki które u mnie w domu nazywane są keloksem jadłam aż do liceum codziennie rano na śniadanie nie wliczając niedziel) innego smaku.
A na koniec najlepsze... płatki śniadaniowe, które mama kupowała co prawda w Polsce, ale nigdzie nie mogłam u Nas ich znaleźć, a w Niemczech stały kartonami ♥ Pamiętacie płatki zbożowe w takiej białej pudrowej posypce? Były w niebieskim opakowaniu z białym misiem polarnym. Nie mogę ich odszukać, dlatego przywiozłam sobie z Niemiec jedno opakowanie. Później zobaczyłam, że są w Piotrze i Pawle (te ze zdjęcia, tych co jadłam kiedyś już chyba nie ma). Nie dzielę się nimi z nikim to najlepsze płatki na świecie :D
To już tyle. Mam nadzieję, że post się Wam spodoba - jeśli tak pojawią się kolejne z tej serii! Dajcie znać koniecznie czy można gdzieś w Polsce dostać te Giotto Ferrero. Czekam też na Wasze smaki dzieciństwa :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



