Lista blogów » paulina
Pare słów o "Pięćdziesięciu twarzach Grey'a" E L JAmes.
Zobacz oryginał ndz., 15/02/2015 - 18:19No i dobiłam do ostatniej strony tego "wielkiego dzieła" literackiego, które porwało miliony. Tak, tak w końcu i ja zdmuchnięta siłą rażenia "Pięćdziesięciu twarzy Grey'a" dołączyłam do czytelniczek owej trylogii , choć broniłam się jak mogłam. Niestety już na wstępie, się rozczarowałam. Zaczynałam czytanie, chyba ze 3razy, ponieważ banał ziejący od samego początku, z zachowania Christiana strasznie mnie odrzucał. Takie szczeniackie podchody u takiego potentata, tak doświadczonego i zblazowanego??? Sorry, ale do mnie jakoś to nie przemawiało. Jednak ostatecznie się wciągnęłam i dotarłam, aż do ostatniej strony.
I jakie wrażenia na finiszu???
Gdybym była Anastasią i Grey miałby mi dawać klapsy za każde przewrócenie oczami, to nie byłoby mowy o siadaniu na pupie przez najbliższe trzy lata. "Rozpadanie się na kawałki" i "dotykanie mojej kobiecość" śmieszyły mnie za każdym razem, gdy na nie natrafiłam... jakby nie można było napisać tego po ludzku, w końcu czy "orgazm" jest takim zbereźnym słowem??!! Poza tym zaskoczyły mnie niektóre opisy np jakie u diaska "żołędzie" lizała Anastasia???? Skąd nagle liczba mnoga, czy może pominęłam coś na biologii???
Poza tym jak zauważyła pod przedostatnim postem autorka bloga BRIDGET , James uwielbia zastępować słowo podniecenie, określeniem "moja wewnętrzna bogini właśnie zrobiła fikołka", "moja wewnętrzna bogini wykonuje potrójne salto", a towarzyszką tej bogini jest "podświadomość", które swym nadmiarem powtórzeń i połączeniem z prośbami o orgazm od Christiana, mocno irytują w trakcie czytania. Poza tym pewne zachowania są dość śmieszne, bo nie wiem, czy fanatyk BDSM poleciałby na niedoświadczoną dziewczyn, a jeszcze bardziej podniecałby się jej "przygryzaniem wargi".
Sam Grey przez cała książkę, pokazuje max trzy/cztery twarze, ale najczęściej zachowuje się jak podlotek, który lata za niedoświadczoną małolatą i pomimo traumy z dzieciństwa zaczyna spać z kimś, przytulać się itp(sama czekałam , aż wypali do Anastasii, że ją kocha). Wg mnie, ktoś kto zaliczył lata BDSM nie zadowoli się normalnym seksem, bo taki jaki oni uprawiają jest przeważnie dla osób, które "waniliowy seks" już dawno znudził. Dodatkowo, ktoś kto ma traumatyczne doświadczenia, które uniemożliwiają mu np zniesienie czyjegoś dotyku, nie ozdrowieje nagle pod wpływem nie wiem jakiej miłości. Poza tym przerażają mnie jego nieostrożne zachowania. Czy bogacz, który podpisuje umowę nie powinien kazać zrobić swojej kolejnej partnerce (której przecież w ogóle nie zna, bo może i była dziewicą, ale np chodzi do dentysty itp), badań na nosicielstwo chorób zakaźnych?? Czy uprawiałby seks sorry "pieprzył" bez gumy, wierząc, że ona będzie brała tabletki (a nie będzie tylko o tym mówić, żeby wrobić go w dziecko- w końcu Anastasia to nie wyćwiczona "uległa", tylko dziewczyna z przeciętnej rodziny, która wpadła w oko milionerowi, więc na jego miejscu ograniczyłabym zaufanie) i czy uprawiałby seks w trakcie okresu (ta scena odrzuciła mnie totalnie, zaraz po nieogarniętej strefie łonowej głównej bohaterki)??? Mamy XXI wiek, szereg chorób przenoszonych drogą płciową oraz chętnych na wzbogacenie poprzez dziecko z potentatem i powiedzcie mi, że przesadzam, ale taki przykład w tak popularnej książce to przegięcie. Wg mnie James popiera szerzenie sie wirusów i niechcianych ciąż, a powinna, pomimo tematyki BDSM, promować przy okazji bezpieczny seks w prezerwatywie!!
Co do samej Anastasii, w sumie nie dziwi mnie, że ją tak bardzo wciągnęła ta gra, bo jest ona wg mnie "szarą wodą, która brzegi rwie". Nie rozumie jej zachowania na końcu, bo mogła się spodziewać przebiegu wydarzeń, a zareagowała, jakby prosiła o "krówkę" a dostała "lukrecje". Autorka próbowała nam nakreślić jej obraz psychologiczny, rozdarcie wewnętrzne, nieuległość, ale wg mnie średnio jej to wyszło i Anastasie widzę jako głupią gąskę, która ma orgazm za orgazmem na zawołanie i udaje buntowniczkę, ale i tak zrobi co jej się każe.
Podsumowując!
Autorka to mama kilkorga dzieci, która, jak sama pisze w notce biograficznej, "marzyła o pisaniu powieści, które porwą serca czytelników" i wydaje mi się, że marzyła też o takim romansie jakiego doświadcza Anastasia. myślę, że z tematyką wstrzeliła się świetnie w czasy, gdy "waniliowy seks" można zobaczyć w co drugim filmie, serialu itp, wiec ona ruszyła normalny, bardziej wyuzdany temat. Może nie powinna się zagłębiać w psychologiczne podstawy zajawki Christiana, bo jej to średnio wychodzi i dać sobie spokój z "boginią", czy banałem typu: ktoś mnie ciągnie nachlaną do łózka, ale mój książę z białym pejczem , Pan zjawia się w ostatniej chwili i wtedy wszystko było by znacznie lepsze.Ogólnie jak zauważyła Justyna G książka jest lekką lektura, a jej bohaterowie w końcu wzbudzają sympatie, więc w celu odmóżdżenia i zrelaksowania można ją przeczytać, tylko z zbytnio nie trzeba się nastawiać na jakieś wybitności.
A co ta książka wnosi w moje życia??
Wydaje mi się, że nic, bo co tak właściwie mogłaby wnieś: nie bój się BDSM, Pan da Ci klapsa, a potem kupi Ferrari??!! Chyba za stara jestem, żeby jakaś lektura zmieniła moje utarte poglądy. Osobiście nie weszłabym w taki układ, bo oglądałam "8mm" i obawiałabym się, że raz może się to dla mnie tak skończyć jak w tym filmie, a dwa po prostu takie coś mnie nie kręci. Jednak przy obecnej "szlachcie nie pracuje" można się spodziewać, że na pewnych portalach ogłoszenia typu " jak kupisz mi dżinsy, to zro...", zastąpią takie " Uległa nastoletnia szuka Pana, w zamian za dżinsy". Może doczekamy się jeszcze polskiej wersji Grey'a na srebrnym ekranie reżyserowanej przez Katarzyne Rosłaniec. A tymczasem "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a" jest kolejna pozycja na długiej liście przeczytanych przeze mnie książek.
p.s. Wszelkie poglądy na temat tej książki są wyrazem mojej własnej opinii , do której mam prawo dzięki konstytucji i nie każdemu mogą one odpowiadać. Szanuje to, więc uszanuj też Ty "wolność mojego słowa" i zastanów się nim strzelisz jakiś "epitetujący" komentarz Anonimku :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




