Lista blogów » Neonowa Strzała
Człowiek, który stworzył Zare...
Zobacz oryginał pon., 06/10/2014 - 21:51koszula, spódnica, torebka, buty Zara | ramoneska Mohito
Dla odmiany zaczynam od tytułu, a ten wydaje mi się wręcz banalny i oczywisty (po tym, jak miałam pustkę w głowie) szczególnie, że właśnie tego dnia, gdy szłam na zdjęcia, odwiedziłam również Empik i postanowiłam skrócić nieco listę książek oczekujących na przeczytanie. Choć tytuły ciągle dochodzą, to jedna z pozycji długi czas czekała na zakup. "Człowiek, który stworzył Zare" to książka o kolesiu, który wpadł na tak świetny pomysł, by otworzyć tak uniwersalny sklep, że jestem w stanie ubrać się w nim od stóp po czubek nosa (i 10347894 innych kobiet również)* i właśnie tak prezentując się sfinalizowałam transakcję w Empiku (dążę do tego, że odpowiedniejszej książki nie było).
Od razu uprzedzam, że dopiero po wyjściu już z domu, uświadomiłam sobie, że gdyby nie kurtka, byłabym w 100% manekinem Zary (tak jestem tylko w 80%). Zabieg nie był celowy, bo tak naprawdę do stworzenia stylizacji zainspirował mnie pokaz Rebecca Minkoff na jesień-zime 2014/15 (obejrzany ponownie w sierpniu). Spódnica, która pojawiła się na wybiegu przypomniała mi o istnieniu mojej spódnicy i tak nagle trybiki zaczęły działać na jak najszybszych obrotach, aby stworzyć spójny look z tym elementem.
Od razu uprzedzam, że dopiero po wyjściu już z domu, uświadomiłam sobie, że gdyby nie kurtka, byłabym w 100% manekinem Zary (tak jestem tylko w 80%). Zabieg nie był celowy, bo tak naprawdę do stworzenia stylizacji zainspirował mnie pokaz Rebecca Minkoff na jesień-zime 2014/15 (obejrzany ponownie w sierpniu). Spódnica, która pojawiła się na wybiegu przypomniała mi o istnieniu mojej spódnicy i tak nagle trybiki zaczęły działać na jak najszybszych obrotach, aby stworzyć spójny look z tym elementem.
Jednak wrócę na chwilę do Zary. Wielkie domy mody oskarżają sieciówkę o kopiowanie, gdzie ta argumentuje zarzuty zatrudnianiem anonimowych projektantów pracującymi nad każdą kolekcja jaka się pojawia w sklepie (a nowości pojawiają się co dwa tygodnie, co sprawia, że towar nie zalega na magazynie, a klientki częściej zaglądają do sklepu, by nie przeoczyć nowości, czy przypadkiem nie przegapić super okazji, czy po prostu kolejnej marynarki) i uzasadniając, że są to osobiste projekty. Ludzie za to narzekają na słabe materiały, a także stosunkowo wysokie ceny, co do jakości. Dodatkowo w mediach nie raz huczy od artykułów dotyczących wyzysku ludzi pracujących w fabrykach, który przyprawia o zawroty głowy. I to wszystko prawda. A jednak mimo wszystko Zara przoduje na rynku w sprzedaży i zawdzięcza to głównie propozycjom, jakie ma do zaoferowania w sklepie swoim klientkom.
Bo niech każda z nas zada sobie pytanie, czy nie chce chodzić ubrana modnie, za w miarę dobrą cenę. Jasne, to pytanie retoryczne i z 70% z Was z pewnością tak jak ja, chciałabyście mieć nie jedną rzecz z wybiegu. A gdyby tak podsumować materialne marzenia, czy po prostu co sezonowe zachcianki z pewnością, za te wszystkie płaszcze, futrzaki, botki, spodnie, spódnice, sweterki, torebki, sukienki, suknie i apaszki wyszłaby suma 6-cyfrowa.
Oczywiście, że wolałabym kupować u polskich producentów i polskich projektantów, ale należę również do grupki dziewczyn, które uwielbiają mieć totalnie urozmaiconą szafę i zakupy w sieciówkach (czy lumpeksach), mi na to pozwalają, w porównaniu do zakupów z takich domów mody jak Balmain, Matthew Williamson, Dior, Dolce&Gabanna, Valentino, Prada, Tod's, Miu Miu, Ance, DKNY i mogę wymieniać jeszcze całkiem sporo, bo całe szczęście, wymawianie nazwy nic nie kosztuje (inaczej byłabym już totalną bankrutką!). [Co do polskiej mody, liczę na to, że uderzy w nią kiedyś gwiazda z nieba, nada jej więcej życia, różnorodności, a era szarego dresu minie do momentu, aż mnie będzie na nią stać.]** A jeśli chodzi o Zarę, to w tym temacie ona króluje. Amancio Ortega, założyciel firmy, świetnie zapełnił lukę na rynku tworząc taki sklep, a co za tym idzie dając kobietom to, czego pragną, w cenie, która pozwala im dodatkowo wypić kawę na mieście i pogadać o tych zakupach z kumpelą.
Są kobiety, które ubierają się jedynie w Zarze. Są kobiety, które jak czegoś potrzebują, to pierwszym sklepem do jakiego zaglądają jest Zara (u mnie dzieje się w przypadku torebek). Są też kobiety, które omijają ten sklep szerokim łukiem.
Są też blogerki, z których się śmieją, że mogłyby śmiało zastępować manekina z Zary. A przy okazji tego wpisu, pozwalałam wszystkim się śmiać, że takowym się stałam, ale powiem Wam szczerze, że mi się to podoba, bo takiego manekina w witrynie sklepowej jeszcze nie widziałam. I raczej nie zobaczę ;)
Bo niech każda z nas zada sobie pytanie, czy nie chce chodzić ubrana modnie, za w miarę dobrą cenę. Jasne, to pytanie retoryczne i z 70% z Was z pewnością tak jak ja, chciałabyście mieć nie jedną rzecz z wybiegu. A gdyby tak podsumować materialne marzenia, czy po prostu co sezonowe zachcianki z pewnością, za te wszystkie płaszcze, futrzaki, botki, spodnie, spódnice, sweterki, torebki, sukienki, suknie i apaszki wyszłaby suma 6-cyfrowa.
Oczywiście, że wolałabym kupować u polskich producentów i polskich projektantów, ale należę również do grupki dziewczyn, które uwielbiają mieć totalnie urozmaiconą szafę i zakupy w sieciówkach (czy lumpeksach), mi na to pozwalają, w porównaniu do zakupów z takich domów mody jak Balmain, Matthew Williamson, Dior, Dolce&Gabanna, Valentino, Prada, Tod's, Miu Miu, Ance, DKNY i mogę wymieniać jeszcze całkiem sporo, bo całe szczęście, wymawianie nazwy nic nie kosztuje (inaczej byłabym już totalną bankrutką!). [Co do polskiej mody, liczę na to, że uderzy w nią kiedyś gwiazda z nieba, nada jej więcej życia, różnorodności, a era szarego dresu minie do momentu, aż mnie będzie na nią stać.]** A jeśli chodzi o Zarę, to w tym temacie ona króluje. Amancio Ortega, założyciel firmy, świetnie zapełnił lukę na rynku tworząc taki sklep, a co za tym idzie dając kobietom to, czego pragną, w cenie, która pozwala im dodatkowo wypić kawę na mieście i pogadać o tych zakupach z kumpelą.
Są kobiety, które ubierają się jedynie w Zarze. Są kobiety, które jak czegoś potrzebują, to pierwszym sklepem do jakiego zaglądają jest Zara (u mnie dzieje się w przypadku torebek). Są też kobiety, które omijają ten sklep szerokim łukiem.
Są też blogerki, z których się śmieją, że mogłyby śmiało zastępować manekina z Zary. A przy okazji tego wpisu, pozwalałam wszystkim się śmiać, że takowym się stałam, ale powiem Wam szczerze, że mi się to podoba, bo takiego manekina w witrynie sklepowej jeszcze nie widziałam. I raczej nie zobaczę ;)
*nie wierzcie tej liczbie, jest zmyślona i losowo wystukana przeze mnie na klawiaturze
**nie odbierzcie mnie źle, szary dresik jest fajny, ale nie gdy pojawia się u każdego projektanta stanowiąc eurekę, gdy tak naprawdę, jest kolejnym podobnym projektem w konkurencji "kto da więcej" (zdradzę Wam sekret, La Mania prowadzi, 1590 zł za szarą, bawełnianą sukienkę)
P.S. wybaczcie minę na pierwszym zdjęciu; wiem, mogłabym je sobie darować, ale i tak mi się podoba! ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




