Lista blogów » Plantofelek
Hello Spain / Jak zaplanować urlop w Hiszpanii i nie wydać fortuny/ Jak przeżyć tydzień w Lloret de Mar i nie zwariować?
Zobacz oryginał wt., 16/09/2014 - 20:48Zła, niedobra blogerka!!!
Pojechała na wywczas, nikogo nie informowała, nie uprzedziła o ciszy na blogu....Ale to jeszcze NIC!!! Nie pokazała się przez tydzień na Fb...nie było zdjęć na plaży, drinków z parasolką i kraba na talerzu....no bo o instagramie to już lepiej nie wspominać bo go nie ma!!!
Grrrr....ano cisza była bo o wyjazdach to ja nikogo poza rodzicami nie informuję, bo jak się zaczynam chwalić i cieszyć jak głupia to się pogoda psuje, korki na drodze się pojawiają i samoloty na ziemię spadają...a ja ani czyjegoś złego samopoczucia ani tym bardziej życia na sumieniu mieć nie chcę;) Bo przecież nie jestem jedyną osobą pod słońcem planującą urlop w danym miejscu i terminie.
A zdjęciami mogę Was zalać teraz prawda? :) No i czy nie jest bosko podczas urlopu odpocząć od wszystkiego, włącznie z internetem????:)
W tytule zdradziłam miejsce naszego pobytu. Kolejny raz Hiszpania...a dlaczego? Dlatego że nasze kilkugodzinne przeczesywanie ofert wskazały ten właśnie kierunek.
Chcieliśmy wygrzać tyłki za przystępną cenę. Około 2 miesięcy temu udało nam się kupić tani lot rayanairem, później dokupiliśmy spanie w Lloret de Mar.
Miejscowość sama w sobie jest niesamowicie kusząca dla osób kochających klimat rodem z Mielna bądź Krupówek...dla kochających ciszę, spokój oraz typowo hiszpański klimat (tak jak Michu i ja) to prawdziwa zmora...ale po pierwsze najtańsze apartamenty z opcją kuchnia i samodzielne gotowanie było właśnie w Lloret a po drugie dosłownie 3 kroki od głównej plaży zaczyna się prawdziwy raj dla samotników!! Hurrra!!:)
Zatem nie zraziłam się gdy autobus zawiózł nas z lotniska prosto do tego imprezowego przybytku.
Chwila odpoczynku, zamiana jeansów na strój kąpielowy i już po półgodzinie siedzieliśmy na odludnej plaży otoczonej skałami. Czyste niebo, gorące słońce, zupełnie przejrzysta woda z maleńkimi wysepkami morskich stworków (warto zabrać ze sobą rurkę i płetwy bo to idealne miejsce na snoorkling).
BAJKA!!! :)
Mam nadzieję że zdjęcia chociaż w jakimś stopniu oddadzą urodę i klimat miejsca w którym się znaleźliśmy...
Uprzedzam, że w tym poście nie znajdziecie fotek przy basenie, oszałamiających stylizacji. Lecieliśmy tylko z podręcznym i to w połowie pustym bo zamarzyły mi się zakupy w Barcelonie;))
I zdjęć jedzenia też nie będzie;) Gotowaliśmy sami bo tak jest taniej, przyjemniej i zdrowiej. Poza tym wolę zajadać się krewetami i łososiem, warzywami i soczystym melonem niż stołować się w fast foodach przy plaży. Tym razem nie udało nam się znaleźć typowej knajpy dla miejscowych co było jak dla mnie jedynym minusem wyprawy (trudno hiszpańską tortillę zrobię jutro sama na obiadek;))
....
Po chwili zastanowienia muszę się przyznać do wprowadzenia Was w błąd są zdjęcia pączków!!!
Haha!!
Okropnie niezdrowych, nafaszerowanych niebieskim barwnikiem pączków...ale po dwugodzinnej wycieczce skuterem do Barcelony (droga cały czas wiodła wzdłuż morza!!!) to były najlepsze pączki w moim życiu:)
Zdjęcia w miarę chronologicznie...od przyjazdu i bladej twarzy po ostatni dzień i chwile na lotnisku...
Zapraszam na wycieczkę na Costa Brava...łażenie po skałach, plażingowanie, obchody niepodległości Katalonii, spacer Ogrodami Św. Klotyldy...
:)
Najpiękniejsze założenie parkowo ogrodowe jakie udało mi się odwiedzić.
Ogrody Św. Klotyldy
Zaprojektowane przez architekta i urbanistę Nicolau Rubio i Tudori w 1919 roku na zlecenie markiza Rovilarty.
Kotałka mruczała po hiszpańsku domagała się pieszczot i jedzenia.
Mieliśmy tylko chorizo z kanapek;)
To nie dżungla...;) Cudowna roślinność porastała pobocze drogi wiodącej na naszą ulubioną plażę:)
Suweniry z wakacji!
Nie mogłam się powstrzymać i na lotnisku dorwałam Vogue i Harper's Bazaar;)
Moja walizka tego nie wytrzymała, na szczęście Michu miał jeszcze troszkę miejsca w plecaku;)
Foto MICHU & me
Część z Was wybiera zorganizowane wycieczki, ale jeśli macie ochotę na przygotę i zorganizować sobie urlop samodzielnie od A do Z to poniżej zamieszczam kilka wskazówek które mogą okazać się przydatne:)
Część z Was wybiera zorganizowane wycieczki, ale jeśli macie ochotę na przygotę i zorganizować sobie urlop samodzielnie od A do Z to poniżej zamieszczam kilka wskazówek które mogą okazać się przydatne:)
- w cieplejsze rejony świata na krótsze urlopy możesz polecieć z małym bagażem podręcznym masz wtedy możliwość zakupu naprawdę tanich biletów
- wybieraj opcję spania w apartamentach albo bungalowach w których jest kuchnia, posiłki możesz zrobić samodzielnie z miejscowych świeżych produktów a do knajpy można zawsze iść ( gdybyśmy nie mieli teraz kuchni byłoby ciężko restauracje oferowały niezbyt fajne jedzenie za wysoką cenę)
- spania możesz poszukać przez zagraniczne strony np. angielskie jest duuużo taniej niż przez polską stronkę
- przed wyborem miejscowości sprawdź jakie czekają Cię w niej atrakcje, plaże, parki, muzea, dyskoteki, parki wodne...to co Cię interesuje by uniknąć rozczarowań
- przed wylotem sprawdź jaka jest możliwość dojazdu z lotniska do kwatery i z powrotem (przykładowo za trasę trwającą ok.20 minut z lotniska w Gironie do Lloret mogliśmy zapłacić 50 euro za taxi w jedną stronę lub 40 w obie strony dla dwóch osób klimatyzowanym turystycznym autobusem, zawsze to 60 eurasów w kieszeni)
- po przyjeździe warto iść do informacji turystycznej, poprosić o mapki okolicy, foldery z atrakcjami...czasem warto wypożyczyć skuter lub samochód opłaca się bardziej niż podróżowanie po okolicy autobusami lub ciuchcią)
Takie tam niby pierdoły ale jeśli o nich nie pomyślimy w porę to mogą nam zepsuć humor i schrzanić urlop!
Tym którzy byli zainteresowani i dotrwali do końca bardzo dziękuję:*
Obiecuję odwiedzić Was jutro lub jeszcze dziś wieczór zanim nie padnę po całym dniu;)
Buziaki**
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










































