Lista blogów » FASHIONDOLL.PL
FASHION TRAVELER / NEW YORK CITY
Zobacz oryginał śr., 27/08/2014 - 08:00Kochani, czas wakacji zbliża się do końca a wraz z nim moje wpisy w zakładce FASHION TRAVELER.
Zaglądajcie do mnie przez najbliższy tydzień- jest jeszcze kilka miejsc jakie chcę wam pokazać! W zeszłym roku udało mi się spełnić jedno z największych marzeń, jakie od dłuższego czasu przewijało się w mojej głowie- odwiedziłam Nowy York.
Większość turystów zaczyna zwiedzanie USA właśnie od tego miasta wyrabiając sobie opinie o całym „Amerykańskim Śnie”. Ja miałam troszkę inaczej, bo swoją przygodę rozpoczęłam w 2009 roku odwiedzając Californię, Dziki Zachód, a w kolejnych latach Las Vegas, Hawaje, Arizonę i San Francisco. Trzykrotna wizyta na zachodnim wybrzeżu rozkochała mnie w Stanach Zjednoczonych, dlatego tak ważne było dla mnie zobaczenie ich serca- Nowego Jorku. Spędziliśmy w nim tylko trochę czasu, korzystając z uprzejmości kolegi i jego wspaniałej rodziny, która zdradziła nam tajemnic tajemnic z zupełnie innego życia w New York City.
Nowy Jork jest jednym z najważniejszych miejsc na świecie, nad którym unosi się obietnica, że wszystko jest możliwe. Ma w swojej ofercie wszystko, czego dusza (i ciało) zapragnie: światowej sławy muzea na Upper East Side i najbardziej awangardową modę w Meatpacking District. Można zamieszkać w hotelu sięgającym chmur, pospacerować w Central Parku, wyjść na taras Top of the Rock i podziwiać skyline miasta, a nawet odnaleźć spokój i ciszę.
BIG APPLE, jak zwykło się nazywać NY, zajmuje powierzchnię 780 km2 i podzielony jest na pięć dzielnic: Manhattan, Brooklyn, Queens, Bronx i Staten Island. Najmniejszą (zaledwie 57 km2), a zarazem najgęściej zaludnioną z nich jest oczywiście Manhattan. W przeciwieństwie do większości amerykańskich miast Nowy Jork świetnie nadaje się do pieszych wędrówek, czemu sprzyja prosty i ułatwiający orientację układ ulic? ponumerowane ulice (streets) biegną z północy na południe, a aleje (avenues) ze wschodu na zachód.
Pod koniec pierwszego pobytu w New York większość przybyszów jest już od niego uzależniona i myśli o kolejnej wizycie. Tak było i ze mną!! Nie przyjechałam tu w celach zarobkowych, nie musiałam stawiać czoła życiu na emigracji. Nowy York powitał mnie niesamowitą energią, zróżnicowaną kulturą, serdecznością mieszkańców i niesamowitą atmosferą wielkiego miasta. Moja miłość do drapaczy chmur i wielkich metropolii rozkwitła ze zdwojoną siłą!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





































