Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Sukienki.
Zobacz oryginał pt., 18/07/2014 - 22:10Radę dotyczącą sukienek mam dokładnie jedną. Najlepiej przyjść w pierwszy dzień, z samego rana, wziąć udział w wyścigu między wieszakami i liczyć na łut szczęścia. Większość kobiet sukienki wprost ubóstwia, z dobrego źródła wiem również, że wśród używanych ciuchów są najbardziej chodliwym towarem na przeróżnym portalach aukcyjnych.
Jak wyjaśnić fenomen sukienek? W sklepach są dość drogie, to raz. Po drugie są bardzo wygodnym elementem garderoby, uwielbianym przez nas. Wreszcie po trzecie - są lekkie. Oczywiście nie mogę tutaj generalizować, kiedyś mieliśmy taką co ważyła kilogram, ale petarda nie z tej ziemi. Również poszła w pierwszy dzień, aczkolwiek nie w ciągu pierwszych 30 minut ;). Biorąc jednak pod uwagę modny w ostatnich sezonach szyfon, w sklepie za szyfonową kieckę co najmniej 50 zł musimy z portfela wyłożyć. W lumpeksie (mam na myśli oczywiście te z odzieżą na wagę) może kosztować w granicach 5-15 zł. Konkurencja jest ogromna - przychodzą osoby handlujące dalej - na takiej sukmanie mogą mieć bardzo korzystną przebitkę, dalej mamy lumpeksoholiczki (jak ja), dziewczyny szukające kiecek na jakieś wyjątkowe okazje. Największym powodzeniem cieszą się oczywiście te, które możemy założyć na co dzień, bardziej eleganckie (od miniówek po prawdziwe balowe rarytasy, a nawet suknie ślubne) zostają na wieszakach nieco dłużej. Najmniej popularne (przypominam, że to ciągle moje prywatne obserwacje - a obserwatorem jestem dość wnikliwym) są grubsze, zimowe czy swetro-sukienki, uważam jednak, że ma to wiele wspólnego z ich wagą. Chyba, że mają metkę Zary.
Czy dla sukienki warto odstać swoje przed sklepem? Moim zdaniem warto. Szczególnie kiedy szukamy czegoś wyjątkowego :)
Moje sukienki z poniższych zdjęć kosztowały po 6 zł. Pierwsza jest z New Look'a a druga z River Island.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











