Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Warkoczowa rudość

Zobacz oryginał

Przedświąteczna bieganina dopadła i mnie.


Efektem tejże była moja nieobecność na blogu (ale tylko postowa - bywałam tu częściej, niż się może wydawać). Trochę przyczynił się też do mej tu niebytności fakt, że Mój Osobisty Fotograf realizował ostatnio sporo swoich projektów zawodowych, więc nie miał zbyt wiele czasu na towarzyszenie mi i pstrykanie zdjęć. 
Jednak w związku z tym, że w ubiegłym tygodniu otrzymałam od Mamy spóźniony prezent mikołajkowy w postaci rudego i jakże pięknego swetra, to nie umiałam się powstrzymać od zdjęć i udało mi się namówić MOF na sesję ;)

Sweter jest piękny! Przede wszystkim - ciepły. 
Trochę nietoperzowy a trochę a'la ponczo, dwurzędowy - co znacznie zwiększa w moich oczach jego walory estetyczne (uwielbiam to! zwłaszcza w swetrach, choć i w płaszczach nie pogardzam!).
Gdyby był gładki, a nie zdobiony warkoczowymi splotami, to z pewnością nie podobałby mi się tak bardzo.
Wreszcie też - po prostu jest rudy, a ja wszelkie rudości kocham i dobrze się w nich czuję.

Sweter pochodzi ze zgierskiego second handu, co to mu reklamy robić nie będę, bo zostanę posądzona o rzekomą z kierownictwem współpracę ;)
Ma wyciętą większość metek, jednak po sposobie zapisywania rozmiarówki i stylu czcionki na jedynej pozostałej metce wnioskuję, że jest z Zary albo z Mango, ale mogę się mylić.
Niestety - jest w nim akryl.
Ale (póki co) jeszcze się nie zmechacił... Bądźmy dobrej myśli, wierzmy, że i w przyszłości mu się to nie zdarzy.


bata_nie_ukrecisz.jpg

4.jpg


Jak już pewnie dało się zauważyć - sweter jest typowo "mój".
Uwielbiam wszystkie rzeczy luźne, spływające z ramion, w których mogę się ukryć i schować, a które wyglądają trochę mniej typowo niż to, co spotykam na ulicach.
Najładniej sweter prezentuje się w połączeniu z rurkami i wysokimi butami - wysmukla to sylwetkę i nie odbiera jej lekkości. Założenie tego typu góry do spodni o innym kroju może sprawić, że całość będzie wyglądała nieco niezgrabnie, ale - jak udowodniłam w poście, w którym prezentowałam fioletowy żakiet-grzybek - wcale nie musi. Wszystko zależy chyba (tak myślę) od rodzaju materiału i doboru kolorów :)


3.jpg

















6.jpg


7.jpg














Zamiast kopertówki do takiego zestawienia równie dobrze mogłaby sprawdzić się torba typu shopper albo jakaś mniejsza, przewieszona przez ramię na długim pasku - ja postawiłam na wygodę, nie chcąc, żeby torba plątała mi się w połach swetra ;)


h4bo.jpg

12.jpg













sweter - second hand
koszulka - H&M
rurki - H&M
oficerki - Lasocki (dla CCC)
kopertówka - no name (Allegro)
rękawiczki - Nashe
okulary - Rossmann


P.S. Obiecuję, że następna sesja będzie prezentowała moją sinsayową kurtkę - musicie się uzbroić w cierpliwość, bo MOF ma do sfotografowania jeszcze kilka kosmetyków, które poleciłam mu uwiecznić ;)
P.S. (2) Mam pierwszego hejtera! I to nie dość, że dobrze mi znanego (chociaż myślał, a raczej myślała, że się nie zorientuję, kim jest :>), to takiego, który za sprawą swojego komentarza zostawionego na pewnym popularnym (doceniam poczucie humoru i kreatywność jego autorów, dużo beki jest, pośmiać się można, kawą zachłysnąć, dużo atrakcji - Mar lubi!), acz "niemodnym" blogu (zapewne nieświadomie) wyśrubował mi statystyki! Wiecie, jaka się czuję ważna? Teraz to już prosta droga do tego, żeby stać się tak sławną, jak Kasia Tusk! Ta wizja przyprawia mnie o zawrót głowy, dlatego na tym zakończę PS-y ;) :>
(A tak poważnie, to bardzo się cieszę, że ktoś odpowiedział mojemu hejterowi, iż nie moją jest winą, że mam taką facjatę, jaką mam. Pośrednio ułatwił życie i mnie - do tej pory myślałam, że to Bozia pokarała mnie w ten sposób za to, że w czwartej klasie podstawówki nie poszłam na wszystkie roraty. Wreszcie mogę przestać się zadręczać!
Ot, taka karma, co mogłam zrobić?)

Z przedświątecznym pozdrowieniem, z przymrużeniem oka (bo życie okazuje się znośniejsze, gdy nie traktuje się go na serio) - Mar.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.