Aren't you somethin' to admire?
Zobacz oryginał pon., 22/07/2013 - 12:25Konsumując jagodziankę zaczytuję się w jeden z artykułów z zeszłej Polityki. Mądrze piszą o biurach matrymonialnych. Że popularne, że coraz bardziej, że ludzie mają w sobie coraz więcej odwagi coby się przyznać, że są wolni i się rozglądają. Sprawa wygląda następująco: przychodzisz, płacisz, wypełniasz arkusz, w którym zaznaczasz jaka jesteś Ty, jaki ma być on, jacy macie być Wy. Możesz zażądać odpowiedniej grubości portfela, wagi i znajomości języków. Może romantyzmu w tym niewiele, ale zawsze lepiej zrezygnować z Crazy Love i związać się z rozsądku, niż w wieku czterdziestu lat spędzać sobotnie wieczory jedząc ciasto nad zlewem i czytając Dumę i Uprzedzenie. No i czekasz cierpliwie. Jeśli męża i ojca swych nienarodzonych dzieci nie poznasz, to przynajmniej porandkujesz. Zastanawiam się jednak ile razy ja `zakochałam się` w osobie spełniającej wyznaczone przeze mnie kryteria. Zastanawiam się intensywnie- nic nie wymyśliłam. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że bardzo często podobają nam się ci będący przeciwieństwem wymagań. Więc może idąc z wizytą do matrymonialnego biura warto zaznaczyć: stary, spasiony rozwodnik, z autem w kredycie i dziurami w skarpetach. Może wtedy miłość, przemawiając poetycko, stanie u progu naszego domostwa. Taka oto recepta na szczęście w dniu dzisiejszym
Zawsze gorzej wychodzi mi pisanie o tym co mam na sobie. Mam więc pomysł- obczajcie sami. ;)
Spodnie na motor doczekały się skromnego udziału w tworzeniu dzisiejszej stylówki.
Napisała: Pati.
Zdjęcia: Marsi.
Na zdjęciach: Pati.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










