I know you ain't been true.
Zobacz oryginał sob., 13/07/2013 - 00:16W sklepach trwają wyprzedaże. Bez względu na to, do jakiej sieciówki się nie wybierzemy, można spotkać tam niewychowanego, roszczeniowego klienta, który kupując plastikowe japonki po obniżce zachowuje się, jakby płacił majątek za szpilki od Louboutina. Warto dodać, że te same lacze próbuje (pod jakimkolwiek pretekstem) oddać po wakacjach. Nasza koleżanka, pracuje jako sprzedawczyni w jednym z droższych sklepów. Opowiadała nam ostatnio, że praktycznie codziennie trafia na klientkę, która stara się zwrócić sukienkę, w której szalała na sobotnim balecie. Nieważne, że cuchnie fajkami, jest przepocona i brudna od podkładu. Ale przecież roszczeniowy klient nie musi być miły no i oczywiście, ma prawo zwracać każdy towar. Bez względu na to, że oderwał metkę a później nieudolnie ją przyczepił. Tej grupie klientów chyba wydaje się, że są lepszej kategorii. Żeby jeszcze bardziej podkreślić jak są światowi, opowiadają, że byli w tym sklepie w "London" a tam to jest zupełnie co innego. W imieniu naszej koleżanki apelujemy więc, że "od sprzątania (NIE) jest ta Pani". Lubię wyprzedaże, choć wchodząc do sklepu, gdzie ubrania leżą na ziemi podeptane przez stado rozwydrzonych kobiet, mam ochotę wyjść. Warto dodać, że nierzadko spotyka się obraz baby ściągającej swoje odzienie na środku sklepu i mierzącej sweterek niemal siłą odebrany innej klientce. Jeszcze kilka lat temu pół Europy żartowało, że Polaka można poznać z odległości stu metrów bo jest niemodny, obciachowy i nie umie się zachować. Pod względem mody dogoniliśmy Europę, ale w kwestiach zachowania zostało nam sporo do nadrobienia.
Mała Marsi na Ranczu Wilkowyje. Taki oto tytuł dzisiejszej stylówy (;
Napisała: Marsi.
Zdjęcia: Pati.
Na zdjęciach: Marsi.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



