tydzień z jane eyre
Zobacz oryginał wt., 09/07/2013 - 13:25Powroty nie zawsze bywają przyjemne... Zwłaszcza, gdy zostawiasz za sobą pachnący igliwiem chłód gór i wpadasz wprost do kotłującego się, gorącego miasta.
Góry zawsze bardzo mnie inspirowały, czego dowodem są liczne urocze i radosne produkcje filmowe lat dziecięcych (prawie tak złe, jak ostatnio zdjęcia na blogu.)
Tym razem tknięta nagłym przeczuciem upchnęłam do plecaka suknię Jane Eyre - jak się okazało, było to wcale niegłupie.
Poniżej efekt moich zmagań z deszczem, słońcem, kleszczami, błotem, rozprutym materiałem i wychodzącą z warkoczyków grzywką.
Pomoc - dwie nieocenione osóbki. Moja siostra, czyli gwiazda niniejszego filmiku, dzielnie przeprawiająca się przez najgorsze chaszcze w wiktoriańskiej kiecy (w ramach podziękowań powinnam chyba zadedykować jej osobny post) oraz nasz asystent i przewodnik, robiący przy okazji za fryzjera - Natalia.
Jeszcze zanim wasze oczy ucieszą ruchome obrazy, zerknijcie na te nieruchome, czyli tak zwany backstage.
Natalia ratuje fryzurę ;) Wierzcie mi, niełatwo jest ją zrobić komuś,
kto na co dzień nosi grzywkę a la Zooey Deschanel
Zmiana pleneru - wypad na Słowację.
Wciąż Słowacja.
Filmik powstawał w podzakopiańskich lasach, na Rusinowej Polanie, Hali Kondrackiej i Tatrzańskiej Łomnicy (Słowacja). Sukienka niestety sporo ucierpiała na tych leśnych maratonach :/ Żal patrzeć na wszystkie rozprucia i plamy, na szczęście materiał nigdzie się nie przedarł, tylko poszły szwy. Ale do rzeczy:
Jak zwykle jestem nie usatysfakcjonowana i wymiękam, gdy przychodzi do techniki. Stąd wszystkie rozmazania, nagłe wyostrzenia, drgania i inne głupoty, które psują cały efekt. Niestety, ale noszenie ze sobą statywu nie wchodziło w grę, a już na pewno odpadałoby takie cudo jak stabilizator Glidecam, którego i tak nie posiadam. Ale cóż - czy ja kiedykolwiek byłam z czegoś stuprocentowo zadowolona? :P
Ciekawostka - wiatr z początku filmiku wykorzystałam też rok temu tutaj :D
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



