ubieramy się po wiktoriańsku! krok po kroku
Zobacz oryginał pon., 04/03/2013 - 18:32Właściwie nie pokazałam wam jeszcze, co wchodzi w skład mojej sukni. Chyba najwyższa pora to zrobić ;)
Dzisiaj przedrzemy się przez kolejne warstwy garderoby Jane Eyre - czyli tej bardzowczesnowiktoriańskiej (albo nawet nieco przed-wiktoriańskiej; ja jednak wzorowałam się na filmie, w którym inspirowano się głównie początkiem lat 1840 - królowa Wiktoria zasiadła na tronie w 1837.)
Musimy pamiętać, że Jane była przedstawicielką raczej tej niższej klasy, arystokracja ubierała się nieco inaczej, choć i tak różnica nie była aż tak drastyczna, jak np. w rokoko.
Na początek trochę o nieprawidłowościach, na jakie sobie pozwoliłam. Przede wszystkim gorset, coś pomiędzy long stays a short stays (może half stays? haha). W końcówce lat 30-tych i początku 40-tych XIX wieku stays zaczynały zanikać na rzecz sztywniejszych gorsetów bez ramiączek. Nie mówiąc już o tym, że moje stays są nieprawidłowe nawet jak na okres, z którego rzekomo się wywodzą - długość, ilość klinów w biuście (jeden to zdecydowanie za mało), sztywność, a raczej jej brak.
Moja halko-koszula jest również dość naciągana, powinna posiadać przynajmniej krótkie rękawki.
Co do bum pad, czyli poduszki zwiększającej objętość sukni tuż pod talią i na pośladkach, to wyszedł mi bardziej bum roll - czyli część ubioru używana raczej w późnym rokoko.
Halka również daleka jest od ideału. Pomijając już sam fakt, że oryginalna była często usztywniana... końskim włosiem, to przed wynalezieniem krynoliny było ich pod suknią całe mnóstwo. Pozwoliłam sobie obejść tę komplikację jedną, sztywną halką obszytą u dołu tiulem - sprawdza się całkiem nieźle.
No to czas na ubieranie! Na początek obejrzymy wszystkie wymienione wyżej części ubioru:
Halka, czy też koszula na sam spód. Właściwie była szyta na użytek mojej regencyjnej sukienki,
ale niewiele różni się od halki wiktoriańskiej. W przyszłości może doczeka się rękawów i
zdobień w postaci falbanek i haftu.
Nieszczęsne stays, wymiętolone nieprawdopodobnie. Do poprawki.
Jeżeli zadawaliście sobie pytanie, co u licha przydarzyło się tej nieszczęsnej tapecie,
macie odpowiedź - Filemon ją po prostu uwielbia. Nie mniejszą miłością zapałał
zresztą do niewinnej poduszki...
Na początek halka-koszula i gorset.
(nie zwracajcie uwagi na zaciśnięte piąstki, bezradne nóżki, ani na dziwny kabel-rurę za nimi)
Czas na poduszeczkę. Najlepiej umieścić ją pod halkami, żeby jej kształt nie przebijał przez suknię.
Następnie halka wierzchnia - jak widzicie jest na tyle sztywna, że od razu dodaje
objętości, zwłaszcza z poduszeczką pod spodem.
Dodajemy fałszywe rękawki. Prawdziwe były nieco dłuższe i bardziej
skomplikowanie przypinane do sukni. (wiem, gorset zawiązany z przodu, wybaczcie faux pas)
Suknia na wierzch... I gotowe!
Na sam koniec zdjęcie, które nie wiedzieć czemu bardzo mi się podoba ;)
I już! :) Jeszcze na koniec co do samej czynności ubierania się, która trwa dość długo - problemem nie jest nawet czas zakładania ubrań, ale fakt, że żadnego nie da się pominąć. Przymierzając suknię jeszcze w trakcie szycia odczułam to dość dotkliwie - żeby sprawdzić pospiesznie, jak wygląda całość, po czym wrócić do szycia, musiałam założyć gorset, bo inaczej suknia nie dopięłaby się w talii; a jeśli gorset, to koniecznie koszula pod spód, żeby zapobiec otarciom. Aby sprawdzić, jak pod suknią prezentuje się bum pad, konieczne było założenie również halki, itd, itd. Więc wydaje mi się, że problem był tu raczej z ilością, niż ze stopniem skomplikowania poszczególnych elementów garderoby :)
Do zobaczenia!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





