Dzień Kobiet!
Zobacz oryginał pt., 08/03/2013 - 23:40
Dziś bez kwiatków, bo takowych nie dostałam. Dziś w sukience. Dzień Kobiet nie mógłby się obejść bez sukienki... Bo jak to tak, w spodniach? W adidasach i bluzie. Mimo całego mojego pokręcenia bywam cholerną tradycjonalistką. Jestem zwolenniczką sukienek, spódniczek, obcasów i wszystkiego co typowo babskie, nawet dziewczyńskie. Niezwykle się cieszę, że jestem dziewczyną i mogę (a nawet powinnam) się malować i nosić kiecki. Cieszę się, że nie muszę być silna, wysoka, nie muszę znać się na samochodach, komputerach, czy zasadach tajskiego boksu. Mogę bez skrępowania poprosić kogoś, żeby odkręcił mi słoik, ściągnął książkę z wysokiej półki, albo napompował koła w rowerze. Nie muszę tego robić, ale mogę. I niezwykle to lubię. Mogę bezkarnie zwalać fochy, napady złości i apetyt na czekoladę na okres, bo tak! Lubię czasem rozmarzyć się na komedii romantycznej, wzruszyć się na dramacie, podskoczyć na horrorze. Lubię sobie poudawać głupią laskę, wredną dupę, albo słodką panienkę. Malowanie paznokci to też szalenie przyjemna czynność, aż mi głupio, że tak dawno tego nie robiłam! Kiedyś miałam absolutną obsesję na tym punkcie... Wiecie, ja szalenie lubię bycie laską! Nawet jeśli ktoś uważa, że jestem niezrównoważona, dziwna lub głupia. Mam to w nosie, bo (cytując): Thank God I'm a woman!
Sukienkę (moje kolejne dziecko) niebawem zobaczycie w całej okazałości. Tym razem postanowiłam się nie rozbierać, niech się tylko zrobi ciut cieplej!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



