Lista blogów » Dominika Herrmann - blog modowy



Kiedy pisałam ostatniego posta, byłam załamana. Myślałam, że mój iloraz inteligencji skoczył ze sporej wysokości i zginął. Bałam się, że mnie porzucił, że odszedł, że popełnił samobójstwo. Okazało się jednak, że nic takiego (prawdopodobnie) nie miało miejsca. Zwyczajnie się rozchorowałam i skąd moja niemoc. W dalszym ciągu mnie przytłacza, tak jak ból każdej części mojego ciała, każdego mięśnia (nie miałam pojęcia, że mam ich aż tyle!). Czuję, jakby przejechało po mnie coś ciężkiego, ale lepsze to, niż dudniąca pustka w głowie. Okrutna i przerażająca. Wtedy wstałam od komputera i byłam pewna, że to koniec. Że się wypaliłam, że blog umrze, bo nie będę w stanie wyrzucić z siebie już nic więcej. Przynajmniej nic takiego, czym chciałabym, czy mogłabym się podzielić. Póki co odkładam ten moment. Nie powinnam może tak zaraz siać paniki. To też nie do końca w moim stylu. Powinno mi to dać do myślenia, ale tylko potwierdza mój beznadziejny stan. Bo taki własnie jest. Beznadziejny. I to cholerne plecy, gdyby przestały boleć, może byłabym w stanie wysilić się na ambitniejsze kilka zdań, ale nic z tego.
Pink!
Zobacz oryginał śr., 21/11/2012 - 14:09Kiedy pisałam ostatniego posta, byłam załamana. Myślałam, że mój iloraz inteligencji skoczył ze sporej wysokości i zginął. Bałam się, że mnie porzucił, że odszedł, że popełnił samobójstwo. Okazało się jednak, że nic takiego (prawdopodobnie) nie miało miejsca. Zwyczajnie się rozchorowałam i skąd moja niemoc. W dalszym ciągu mnie przytłacza, tak jak ból każdej części mojego ciała, każdego mięśnia (nie miałam pojęcia, że mam ich aż tyle!). Czuję, jakby przejechało po mnie coś ciężkiego, ale lepsze to, niż dudniąca pustka w głowie. Okrutna i przerażająca. Wtedy wstałam od komputera i byłam pewna, że to koniec. Że się wypaliłam, że blog umrze, bo nie będę w stanie wyrzucić z siebie już nic więcej. Przynajmniej nic takiego, czym chciałabym, czy mogłabym się podzielić. Póki co odkładam ten moment. Nie powinnam może tak zaraz siać paniki. To też nie do końca w moim stylu. Powinno mi to dać do myślenia, ale tylko potwierdza mój beznadziejny stan. Bo taki własnie jest. Beznadziejny. I to cholerne plecy, gdyby przestały boleć, może byłabym w stanie wysilić się na ambitniejsze kilka zdań, ale nic z tego.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



