trochę "sztuki"... vittorio reggianini
Zobacz oryginał sob., 20/04/2013 - 16:01Dzisiaj post przyjemny dla oka, bo poświęcony włoskiemu malarzowi - Vittorio Reggianiniemu. Na tego pana natknęłam się po raz pierwszy parę dni temu, poszukując regencyjnych inspiracji, i od razu chwycił mnie za serce. Stylem i tematyką obrazów przypomina trochę Lawrence'a Alma-Tademę, z tą różnicą, że większość jego dzieł dotyczy przełomu wieków XVIII i XIX, a więc czasów napoleońskich, regencyjnych - zależy, o jakim kraju i konkretnym przedziale czasowym mowa. Ciekawe jest, że sam autor urodził się w 1858 roku, zmarł zaś tuż przed drugą wojną światową; myślę, że śmiało można powiedzieć, że przyczyną takiej tematyki jego prac była po prostu nostalgia za minionymi już epokami - czuł się więc pewnie podobnie do nas! ;)
Wizualnie Reggianini sprawia wrażenie, jakby stawiał na miks rokokowych kolorów z akademicką precyzją i stylistyką. Nie mam pojęcia, jak w pierwszych dekadach dziewiętnastego wieku prezentowała się moda włoska, wydaje mi się jednak, że mocne róże, cukierkowe kolory i ogólna pastelowa tonacja niemal każdego obrazu pasowałaby raczej do kokietek z obrazów Fragonarda czy Bouchera, niż pań inspirujących się Józefiną Bonaparte.
I choć jego dzieła - warsztatowo bez zarzutu, zwłaszcza w oddawaniu materiałów i tkanin - czasem ocierają się o kicz, nie można odmówić im swoistego uroku. (Ten urok chyba nie zawsze jest dostrzegany, bo malarz nie ma nawet swojej strony na wikipedii :( )
Właśnie najbardziej intrygujące jest w nim to, że łączy banalną tematykę i stylistykę z nienagannym warsztatem i perfekcyjnymi pociągnięciami pędzla. W efekcie uzyskujemy świetnie wykonane obrazki, które dobrze wyglądałyby np. na ścianie w łazience :)
A jak wam podobają się jego obrazy? ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.


















