Lista blogów » Xavilove

Być jak Anna Lewandowska?

Zobacz oryginał

Zauważyliście, że hejt pada najczęściej na uśmiechnięte, zaradne i zadbane osoby? Żałosne wręcz. Ludzie zamiast inspirować się osobami, którzy uchodzą dla wielu za przykład – wolą zbesztać, opluć i wbić w ich plecy nóż. Zamiast cieszyć się szczęściem innych, czerpać inspirację i budować swą motywację –  hejtują, krytykują i wymądrzają się. A wiecie dlaczego? Bo nie chce im się podnieść dupy z kanapy i zrobić czegoś fajnego również ze swoim życiem.

BYĆ JAK ANNA LEWANDOWSKA?

I może „być jak Anna Lewandowska” to słowa zbyt mocne i jednoznaczna, ale… trzymajmy się dziś tego właśnie przykładu.

Ani Lewandowskiej ludzie wdrapaliby najchętniej oczy. Może i ma łatwiej niż większość – kasa w dzisiejszych czasach jest olbrzymim ułatwieniem – ale ma również coś bezcennego, co może narodzić się w każdej z nas. Ania jest mi zupełnie obojętna, ani jej nie krytykuje, ani nie faworyzuje, ale bez wątpienia jest osobą, z której pod wieloma względami warto brać przykład. Zaraża pozytywną energią i pokazuje, że macierzyństwo nie musi odebrać nam „własnego życia”.

 

Wiele jakże mądrych (czyt. najmądrzejszych) matek polek siedzi w swoich rozciągniętych poplamionych dresach, popija zimną już kawę czy herbatę i hejtuje… Zawzięcie wystukuje na klawiaturze obraźliwe słowa skierowane wprost do nieco bardziej zaradnych i szczęśliwych osób.

 

Szlag by to je przecież, jak one mogą?! Mają kasę to sobie chudną i zdrowo jedzą,  bo przecież kogo normalnego stać na własnego trenera personalnego?! Mają rodzinę, dziadków, ciocie – a my przecież nie mamy do pomocy nikogo. Mąż pracuje i musimy same wychowywać dzieci, gotować obiady, sprzątać. I jak niby mamy wyglądać dobrze? Przecież jesteśmy zmęczone, wstajemy w nocy do naszych dzieci,  a w dzień mamy inne ważne obowiązki.  Nie mamy nianiek i opiekunek, jak one. Same musimy sobie radzić z tym wszystkim. Czasem nie ma czasu na prysznic czy umycie włosów, a co dopiero na sport?!

Jak czytam takie i podobne wypowiedzi to uwierzcie mi – gotuje się we mnie tak bardzo, a zarazem chce mi się śmiać. Najmądrzejsze te mają czas, by przejrzeć pudelka, napisać dobijającą krytykę i jeszcze zawzięcie bronić swojego bezsensownego zdania. A nie mają czasu na to, by nałożyć na buzię krem czy zrobić 10 pajacyków. W głębi duszy chciałyby być jak Anna Lewandowska; zazdroszczą jej energii, sił i tego, że Ania może liczyć na pomoc innych ludzi, ale nie zdają sobie sprawy z tego, że krytykowanie zamiast przybliżać do szczęśliwego życia – oddala od niego.

 

stylizacja-ch%C5%82odny-dzie%C5%84.jpg

MOIM ZDANIEM

Moim zdaniem żadna z kobiet, która została mamą nie powinna zapominać o sobie, bo nasze szczęście jest równie ważne w całej tej relacji, jak szczęście naszych dzieci czy męża. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a taka zrzędząca za przeproszeniem krowa, wcale nie wpływa na nasze pociechy pozytywnie.

Ja idealnie rozumiem, że różne są sytuacje, figury i dzieci. Ale jestem zdania, że jeśli się chce to się da. Tak naprawdę to właśnie nasze wewnętrzne chęci mają lub mogą mieć największe znaczenie dla szczęśliwego macierzyństwa. Oczywiście, że można płaszczyć dupę i krytykować te lepsze, bardziej idealne i lepiej zorganizowane mamy – ale można też czerpać z nich motywację i CHCIEĆ COŚ ZMIENIĆ. Nie na pokaz, nie dla kogoś  a dla samej siebie!

 

Tłumaczenie nie mam czasu, pieniędzy czy jestem zmęczona to nic nadzwyczajnego. Ja też padam czasem ze zmęczenia a jednak wiem, że popołudniowa drzemka zmęczy mnie jeszcze bardziej. Mnie również brakuje często czasu, a doba wydaje się być za krótka, ale jednak moje dni są wypełnione po brzegi czymś, z czego czerpię satysfakcję. I choć nie śpię na pieniądzach – mam trenera personalnego, bo 150zł za półtorej miesiąca spersonalizowane diety i treningu to nie jest majątek. Nie zawsze mam czas by się pomalować i nie zawsze moje włosy pachną świeżością, ale nie bluzgam z tego powodu innych, lepiej ode mnie wyglądających mam!

Jasne, że bywa ciężko, bo macierzyństwo to nie zawsze sielanka. Zwłaszcza podwójne jak w moim przypadku czy nawet potrójne. Ale marudzenie i użalanie się nad sobą w niczym nie pomoże, poważnie.  Tu nie chodzi o to by zrzucić 20kg w parę dni czy tygodni, ale o to,  by coś w tym kierunku zrobić. Nie chodzi też o to żeby udawać, że wszystko jest idealne i proste, bo rzadko takie przecież jest, a o to, aby nauczyć się być szczęśliwą mamą… .

 

 

Dlatego mamy moje kochane, zamiast z zazdrości krytykować – BIERZCIE PRZYKŁAD. Bycie mamą to nie niewolnictwo. Dzieci są bardzo ważne, ale pamiętajcie, że nasze samopoczucie w dużym stopniu się na nie przekłada.

Jeśli będziemy tylko narzekać, hejtować i demotywować inne mamy – nie zaznamy lepszego jutra. Lepsze życie czeka nas tylko w momencie, gdy wyrzucimy z siebie zawiść i nauczymy się czerpać inspirację z osób, którym obrywa się za to, że są szczęśliwe. Czy ja chciałabym być jak Anna Lewandowska? Niezupełnie, ale jestem zdania, że jest matką, która powinna motywować, a nie demotywować inne kobiety.

 

 

zielona-parka.jpg

stylizacja-na-spacer-600x400.jpg bia%C5%82a-bluzeczka-600x400.jpg

daniel-wellington-kod-rabatowy.jpg

szcz%C4%99%C5%9Bliwa-mama.jpg

BLUZKA: SheIn    SPODENKI: SheIn   KURTKA: Reserved    TOREBKA: Sammydress    Buty: Skechers

ZEGAREK I BRANSOLETKA: Daniel Wellington

Łapcie 15%-owy kod zniżkowy: DW_amanda* na zakupy na www.danielwellington.com/pl.

 

A Ty co myślisz? Uważasz, że propagowanie szczęśliwego macierzyństwa to zło czy może jesteś zdania, że to świetna dawka motywacji dla innych mam?

 

 

Artykuł Być jak Anna Lewandowska? pochodzi z serwisu XaviLove.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.