Lista blogów » Ada Zet

300. Podsumowanie stycznia i lutego: przekorny los, VR i siłownia + wpisy z innych blogów

Zobacz oryginał
TULIPAN%2BFRAFIKA.png

Robienie comiesięcznych podsumowań nie jest moją mocną stroną, ale skoro już taka seria pojawiła się na blogu, to nie chcę by prawie od razu zginęła. Poznacie w niej ulubione utwory, statystyki i dowiecie się co tam w mediach społecznościowych oraz w wirtualnej rzeczywistości (VR).


Styczeń i początek roku nie były dla mnie przełomowe, za to w najkrótszym miesiącu działo się znacznie więcej. Postanowiłam, że w podsumowaniu połączę te dwa miesiące.

STYCZEŃ - LEKARZ CZY EGZAMIN? 


W obecnej chwili nawet nie pamiętam co działo się w styczniu. Może na początku roku czułam się zmotywowana do różnych rzeczy, ale gdzieś ta motywacja uleciała. Czekał mnie ważny egzamin i wizyta u lekarza. W styczniu towarzyszyły mi słowa piosenki Zenka Martyniuka "los chce ze mną grać w pokera, raz mi daje, raz zabiera"... 


(nie myślcie sobie, że to była moja ulubiona piosenka stycznia, takie utwory znajdziecie w dalszej części wpisu)* Gdy umawiałam się do lekarza kilka miesięcy temu, przez myśl przeszło mi, że znając moje szczęście w tym samym dniu profesor zapowie egzamin. Oczywiście tak się stało. Żeby było zabawniej egzamin został zapowiedziany dzień wcześniej, a ja prosto po zajęciach musiałam szybko udać się na pociąg. Wizytę miałam umówioną w mieście oddalonym o prawie 500 km, a pokonanie tej trasy pociągiem i busem zajęło mi ponad 7 godzin. Fizycznie nie było możliwe pojawić się zarówno na egzaminie (o 10:00), jak i u lekarza (o 12:40). Wybrałam lekarza.

Ze zdaniem tego przedmiotu miałam problemy na każdej linii, głównie przez różne niespodziewane zdarzenia losowe i zmienność decyzji profesora. Egzamin napisałam i zdałam w lutym, a pytania były śmiesznie łatwe. Szkoda, że mimo to wszystkie zdarzenia z tym związane przysporzyły mi sporo nerwów. 

* ulubione utwory wplotłam w treść całego wpisu

LUTY - WIRTUALNA RZECZYWISTOŚĆ I PIERWSZY RAZ NA SIŁOWNIWALENTYKI


Walentynki zazwyczaj świętujemy bez obdarowywania się kosztownymi prezentami. Skupiamy się na wspólnym spędzaniu czasu i zrobieniu czegoś dobrego do jedzenia + ewentualnie jakiś drobny upominek. W tym roku mój Ukochany mnie zaskoczył i dał mi biżuterię - piękne kolczyki. Minimalistyczne, a zarazem ozdobne, trochę niestandardowe. Miło mi na myśl, że trafił w mój gust.




URODZINY


W lutym mój chłopak miał urodziny. Tu również zamiast na materialnych prezentach skupiłam się na przeżywaniu. Poinformowałam go, że w dniu jego urodzin pojedziemy do sklepu IKEA. Pierwsze myślał, że żartuję, ale nie żartowałam... Kupiliśmy tam kilka drobiazgów oraz szafeczkę nocną.


GRA W WIRTUALNEJ RZECZYWISTOŚCI


Po zakupach w IKEA przyszedł czas na niespodziankę. Jako, że mój chłopak jest fanem gier postanowiłam, że na parę godzin przeniesiemy się do świata wirtualnej rzeczywistości. Pojechaliśmy do VR Wolrd znajdującego się w Bydgoszczy. Odpowiednio wcześniej zarezerwowałam bilet na 30 min w strefie VR BOX i VR CAR.

Link dla zainteresowanych - vrworld.pl


VR BOX


Wykupiłam półgodzinną rozrywkę w strefie VR BOX. Przez ten czas zdążyliśmy zagrać tylko w 1 grę. Na początku trochę czasu zajęło włączenie gry i wytłumaczenie nam wszystkiego. Graliśmy w strzelankę, która polegała na likwidacji potworów. Podobało mi się i polecam, chociaż czas bardzo szybko upłynął i przez to czułam lekki niedosyt. 

VR CAR


Myślałam, że przejazd wirtualnym samochodem to będzie coś! Tak, to było coś... Coś strasznego. Już po chwili zrobiło mi się niedobrze oraz ciepło na ciele i przerwałam grę po około 15 minutach. Podobno błędnik szaleje i tak się zdarza. Nawet mój mężczyzna w czasie rajdu nie czuł się najlepiej i chciał go przerwać. 


VR SYMULATOR 9D


Do wykupienia były jeszcze pojedyncze przygody za 10 zł każda. Bardzo chciałam skorzystać z tej atrakcji, ale po wirtualnym rajdzie było mi tak niedobrze, że musiałam sobie odpuścić. W fotelu można było się odprężyć, poczuć jak w wesołym miasteczku albo przestraszyć. Chłopak wybrał horror, w którym wcielił się w osobę na wózku inwalidzkim spotykającą różne wirtualne straszydła. Powiedział, że było to ciekawe przeżycie. 


VR - CZY POLECAM?


Tak, było to dla mnie bardzo fascynujące przeżycie. Myślę, że to ciekawy pomysł na prezent nie tylko dla fanów gier. Bardzo ciekawiło mnie jak to wszystko przebiega i wygląda. Może spodziewałam się nieco lepszych efektów, ale i tak byłam zadowolona. Najważniejsze dla mnie jednak było to, że mojemu chłopakowi spodobał się prezent, a niespodzianka się udała.

RAMEN

Kolejną niespodzianką był ramen (ulubione danie bohatera anime Naruto, które mój chłopak oglądał w przeszłości), na który wybraliśmy się do Wabi Nawi w Toruniu. Wybraliśmy assari ramen oraz miso ramen. Obie zupy były przepyszne. 

PIERWSZY RAZ NA SIŁOWNI


W lutym po raz pierwszy wybrałam się na siłownię. To była dość spontaniczna decyzja. Ostatnio ciągle brakowało mi energii i czułam się bardzo słabo w ciągu dnia. Zadzwoniła do mnie koleżanka i zaczęła opowiadać ile to energii miała po siłowni. Jej opowieści skutecznie zachęciły mnie do sprawdzenia jak siłownia zadziała na mnie. Ostatnio brakuje mi ruchu. Bardzo chciałam to zmienić, tym bardziej, że nagromadziło się we mnie sporo negatywnych emocji i stresujących przeżyć. 


Wykupiłam karnet 24H za 20 złotych. Dzięki temu pojawiłam się na siłowni 2 razy. Chciałam się przekonać czy to miejsce jest w ogóle dla mnie i czy dam sobie radę. Z początku czułam się bardzo nieswojo, ale po skończonym treningu poczułam satysfakcję. Skorzystałam z bieżni, rowerka oraz różnych maszyn oporowych. Na drugi dzień zapisałam się na zajęcia z fitnessu (w cenie karnetu) o wdzięcznej nazwie City Killer. O dziwo pomimo bólu głowy prawie cały czas dawałam radę. Może tylko w pewnym momencie moje słabe ręce odmówiły posłuszeństwa. Byłam zmęczona, ale szczęśliwa.

Nie poczułam przypływu energii, ale wewnętrzna satysfakcja oraz myśli, że zrobiłam coś dla siebie bardzo oczyściły mnie wewnętrznie. Automatycznie zaczęłam kombinować w kuchni, a moje posiłki stały się bardziej różnorodne i jeszcze pyszniejsze. Może od przyszłego tygodnia zacznę regularnie chodzić na siłownię. 

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE 

BLOG

W styczniu się poprawiłam i na blogu pojawiło się 7 wpisów! Niestety, ale w lutym ta liczba spadła do 4. 

W tych miesiącach największą popularnością cieszyły się wpisy:



Z INNYCH BLOGÓW
_____

Ostatnio słabo u mnie z aktywnością na innych blogach, ale chciałabym poprawić się w tym temacie i przy okazji pokazać Wam wartościowe i inspirujące wpisy, które przeczytałam u innych. Dzisiaj wybrałam po 1 poście z okresu styczeń-luty od moich stałych bywalców oraz blogów, które sama w miarę regularnie odwiedzam.

Jeśli tym razem Twój wpis się tu nie znalazł, a uważasz, że jest inspirujący, to śmiało możesz zostawić go w komentarzu pod tym postem. Daj się zauważyć i poznać! :)

♥ przezobiektyw.blogspot.com - Podsumowanie sesji zimowych 
♥ wieczorczerwcowy.blogspot.com - Moja kolekcja wspomnień | albumy tradycyjne 
♥katarzynakoziej.blogspot.com - Dlaczego tak drogo?! - o sesjach zdjęciowych i zarabianiu na fotografii. 
♥ draqilka.blogspot.com - Jak zwiększyć produktywność? Mam kilka zasad... dokładnie 7
♥ takpoprostuzyc.blogspot.com - Życie w dwóch światach ON i OFF | Kolekcja poglądów z TPP
♥ zyciowasalatka.pl - Moja naturalna rutyna w pielęgnacji! 
♥ windowofmfashion.blogspot.com - Duża chusta na 7 sposobów 

!!! Jak zapewne wiecie Google + zniknie za jakiś czas. Jeśli nie wiecie co z Bloggerem i co warto teraz zrobić koniecznie sprawdźcie wpis karografia.pl:

GOOGLE+ ZNIKA, CO Z BLOGGEREM? {CO WARTO TERAZ ZROBIĆ?}

INSTAGRAM

W styczniu oraz w lutym udostępniłam po 11 zdjęć. Największą popularnością cieszyły się zdjęcia:




Warkocz jako jedyny w całym miesiącu przekroczył tysiąc serduszek.



Moja rekordowa układanka. Zdobyła ponad 1200 serduszek, równe 100 zapisań, a jej zasięg pobił wszelkie rekordy.




Kolejny 1000 przekroczony i równie dobre statystyki.

Sporo osób narzeka na złe zasięgi, u mnie nagle zasięg powiększył się nawet 5-krotnie w porównaniu do ,,najsłabszych" statystycznie zdjęć, ale tak naprawdę zwiększony zasięg wcale nie przeliczył się u mnie na wzrost liczby obserwatorów. Instagram to dla mnie wciąż czarna magia.


Pociesza mnie jednak to, że dostałam propozycję zrobienia zdjęć dla kilku firm i nie jest to współpraca, którą jestem zobowiązana pokazać w swoich mediach społecznościowych. To też mogę zaliczyć do swojego fotograficznego sukcesu styczeń-luty. :)


ROZWÓJ I UMIEJĘTNOŚCI 
FOTOGRAFIA
W ostatnim czasie udało mi się zrobić tylko jedną, domową sesję. W sumie tylko dlatego, że kuzynka chłopaka dostała przepiękne tulipany i uznałam, że warto wykorzystać je do kilku ujęć.

tulipan8.jpg


Przerobiłam też pozostałą część zdjęć, które robiłam w zeszłym roku dla pewnej pary. Stwierdziłam, że zrobię im niespodziankę i udostępnię jako prezent walentynkowy.

para%2Bw%2Bpolach.jpg

Poza tym wydaje mi się, że zaczęłam wypracowywać swój własny fotograficzny styl robienia zdjęć i ich obróbki. 


ARTYSTYCZNE
Bardzo chciałabym powrócić do akwareli i rozwijać swoje malarskie umiejętności, ale jednak z farbami było mi nie po drodze. Za to kupiłam paczkę gliny samoutwardzalnej i ulepiłam swoją pierwszą miseczkę! :)

miseczka%2Bz%2Bliny%2Bsamoutwardzalnej.J


Podczas tworzenia napotkałam sporo problemów. Zaczynając od tego, że nie miałam czym rozwałkować masy (nie mam wałka, więc musiałam korzystać ze słoika), a kończąc na tym, że odbijając kształt lawendy zrobiłam dziurę w miseczce. Może efekt końcowy nie jest powalający, ale nie wyszło to najgorzej. Już nie mogę się doczekać robienia kolejnych miseczek :) Jeśli coś z tego wyjdzie, to na pewno podzielę się efektami na blogu.

Mój Instagram: @adazet 

artistic%2Blifestyle%2Binstagram.jpg

A jak minęły Twoje pierwsze dwa miesiące 2019 roku? 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.